upside down - rozdział 1
długość: 3 strony
Było gorące lato, ludzie wyjeżdżali z bloków i odpoczywali na łonie natury. Jednak nie każdy to robił z własnej woli. Lu Han zaliczał się do grona osób, które nie lubiły wychodzić z domu. Cały czas siedział przed komputerem albo czytał książki. Lubił swoje życie, mimo że nie miał żadnych zainteresowań. Po prostu był przeciętnym 18-latkiem wyróżniającym się tylko poprzez swoją urodę. W szkole uczył się nawet dobrze, ale gdyby chciał mógłby być najlepszy z klasy. W tym przeszkadza mu lenistwo. Nawet jeśli ma ważny sprawdzian na następny dzień, potrafi obijać się cały dzień, nie zaglądając do książek. Jego rodzice chcieli, aby się jakoś uspołecznił, więc zapisali go na obóz z treningami piłki nożnej.
- Na co mnie zapisaliście?! - Zapytał, wyraźnie zirytowany Lu. - Przecież ja nie lubię ani obozów, ani piłki nożnej. Wiecie, że to nie dla mnie.
- Nie dramatyzuj, spodoba ci się to. - Powiedział jego tata, a po chwili dodał. - Będzie tam dużo twoich rówieśników, znajdziesz sobie jakiś przyjaciół i już nie będziesz tak marnował czasu przed komputerem.
- Ochh, zrozum w końcu, że mnie takie rzeczy nie interesują. Wolałbym...
- Nie obchodzi mnie co byś wolał, masz tam jechać i bez dyskusji. Pakuj się, jutro odwiozę cię na zbiórkę. - Przerwał ojciec. Jego stanowczy głos świadczył, że nie przyjmował sprzeciwów.
Luhan poddał się i poszedł do swojego pokoju, przygotować najważniejsze rzeczy. Wyjął torbę z szafy i zaczął pakować swoje dresy oraz bieliznę. Postanowił wziąć swoją ulubioną książkę na wszelki wypadek, dla zabicia nudów. Gdyby mógł zabrałby ze sobą laptopa, ale regulamin obozu tego zabrania. - Boże, to będą najgorsze wakacje w życiu. W ogóle kto normalny jeździ na jakieś zadupie i trenuję noge? - Lu rzucił się na łóżko i już nie zamierzał wstawać aż do rana. Musi się nacieszyć swoim ukochanym łóżeczkiem, z którym spędził najlepsze chwile.
***
Rano Luhana obudziły dźwięki dochodzące z ogrodu. Chyba ktoś kosił trawę.
- No świetny dzień się zapowiada. -Powiedział z wyczuwalnym sarkazmem, kiedy zza ściany dobiegł głos mamy.
- Luluś, kochanie chodź na śniadanie. Musisz się najeść przed wyjazdem.
- Nie jestem głodny! Poza tym, muszę jeszcze coś sprawdzić.- Odpowiedział, ale potem zorientował się, że burczy mu w brzuchu. - Przyjdę za 5 minut. - Zawołał
Chłopak pośpiesznie włączył swojego nowego laptopa i rozpoczął czat z Sehunnie213
Cześć Hunnie, przepraszam, że wczoraj mnie nie było, ale musiałem odreagować i po prostu poszedłem spać. Otóż dowiedziałem się, że muszę jechać na obóz sportowy. Oczywiście to rodzice mnie to tego zmusili. Będę musiał spędzić miesiąc na totalnym odludziu. Prawdopodobnie nie będę miał tam zasięgu, więc przez jakiś czas nie będziemy mogli się ze sobą kontaktować. Mam nadzieje, że spędzisz wakacje lepiej ode mnie. Będę tęsknił xoxo
Wiadomość wysłano 12.07.2014 10:38
Luhan przeczytał wiadomość jeszcze raz i zadowolony udał się do kuchni.
Oby ten miesiąc szybko minął -pomyślał – nie wytrzymam bez Sehuna.
***
- Kochanie, twój tata zadzwonił przed chwilą z pracy. Coś się przedłużyło, więc nie przyjedzie na czas, aby cię zawieść - Powiedziała mama, zaraz po tym jak Lu skończył jeść.
-Czyli nie muszę tam jechać?- Zapytał z nadzieją chłopak.
-No co ty mówisz, oczywiście, że tam jedziesz. Córka sąsiadki cię podwiezie. - Oznajmiła.
-Której sąsiadki? Tej samotnie wychowującej tą małą dziewczynkę? Przecież nie może zostawić małej samej, musi ktoś...
- Och Luhan daj mi dojść do słowa. Nie, nie tej sąsiadki. Rozmawiałam z panią Park i ona zaproponowała, że Bom podwiezie cię na zbiórkę, bo akurat jedzie kupić prezent na urodziny Chanyeola... - Przerwała na chwilę, zastanawiając się nad czymś. - No właśnie, dlaczego nie przyjaźnisz się z tym uroczym chłopakiem? On jest od ciebie młodszy tylko o rok, na pewno się dogadacie. - Stwierdziła.
-Mamo ja nie mam zamiaru bawić się w przyjaciela Parka tylko dlatego, że mieszkamy dość blisko. - Naburmuszył się. - Poza tym już na pierwszy rzut oka widać, że całkowicie się różnimy. On ciągle się śmieje i jest taki głośny, a ja cenie sobie spokój. Przecież wiesz, że... – Urwał, gdy usłyszał pukanie do drzwi.
- To pewnie Bom. Ja otworzę, a ty idź po swoje rzeczy. - Zarządziła kobieta.
Gdy mama radośnie witała dziewczynę, Luhan zastanawiał się co robić, aby nie wyjść na głupka przy takiej pięknej noonie. W końcu postanowił, że nie będzie się odzywać, bo pewnie powiedziałby jedno słowo za dużo. Wziął swoją torbę i jeszcze przed wyjściem z pokoju poprawił swoje włosy, które sterczały na wszystkie strony. Po jakiś pięciu minutach układania idealnej fryzury doszedł do wniosku, że wygląda świetnie. Gdy bezszelestnie otworzył drzwi i udał się w kierunku wyjścia, usłyszał jak o nim mówiono.
- Niech się pani nie martwi. Luhan na pewno sobie z tym poradzi. Wiem, że pani chce jak najszybciej mieć wnuki, ale on jest jeszcze młody. Ma czas, w końcu znajdzie swoją drugą połówkę - Mówiła Bom, a Luhan stał na korytarzu, oburzony faktem, że mama opowiedziała o jego życiu prywatnym dziewczynie, z którą wymienił może dwa zdania na temat pogody. Jeszcze bardziej wkurzyło go to, że ta dziewczyna mu się podobała, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że był w niej zauroczony. Wcześniej nawet zastanawiał się czy powiedzieć jej o tym, ale gdy zobaczył ją z jakimś chłopakiem, obściskujących się na klatce schodowej, zrezygnował. Co jak co, ale ma swoją dumę i nie mógł sobie pozwolić na dostanie kosza od siostry szkolnego błazna. Kiedyś też planował zakumulować się z Chanyeolem, aby spędzać z Bom więcej czasu, ale kiedy Yeol postanowił ogłosić całemu światu, że jest homo, odpuścił. Nie chciał być znany w szkole jako ''przyjaciel tej cioty '' to zniszczyłoby jego wizerunek fajnego chłopaka. Dzięki temu nadal miał powodzenie u płci przeciwnej, ale z drugiej strony rzadko widywał się z siostrą Parka.
- Już jestem gotowy – Powiedział w końcu, próbując się uśmiechać – Możemy jechać?
***
W samochodzie panowała napięta atmosfera. Ciszę zakłócało radio, w którym leciała akurat piosenka nowego wokalisty Wu Yi Fan'a. Luhan patrzył przed siebie i oglądał swoje ukochane miasto przez okno. Ludzie przyglądali się kolorowym wystawom sklepów i wchodzili do środka. Dzisiaj była idealna pogoda na zakupy, nie było za ciepło ani za zimno. Han zazdrościł im, że mogą sobie beztrosko chodzić po mieście i kupować nowe rzeczy. On sam nigdy nie miał wystarczająco dużo kieszonkowego, aby móc sobie na takie coś pozwolić.
Kiedy wyjechali z miasta, ktoś zadzwonił do Bom.
-Halo? Kto mówi?- Zapytała, przytrzymując ramieniem telefon przy uchu. - Ale jak to? To ty jeszcze tego nie wyjaśniłeś? - Była wyraźnie zirytowana – Chan dziecko, weź się za siebie i wyjaśnij jej to w końcu. Tak, zrób to jak najszybciej, może jeszcze masz u niej szanse – Mówiła dalej, a Luhan przysłuchiwał się rozmowie. Chan? - Pomyślał. - Ona rozmawia z Chanyeolem? Co on ma wyjaśnić? To jemu podobają się dziewczyny? - W głowie Lu było tysiące pytań, ale wyjaśnił sobie, że zaszła pomyłka i chodzi o kogoś innego. W końcu Chanyeol sam powiedział, że jest gejem. Nikt go do tego nie zmuszał. Nagle ręka Bom wyrwała go z rozmyślań.
- O czym myślisz? Będzie fajnie, nie martw się – Uśmiechnęła się lekko – Już jesteśmy na miejscu. Pomóc ci z torbami?
- Huh? Nie, nie trzeba – powiedział zdezorientowany – Dam sobie rade. - Jak powiedział, tak otworzył drzwi i wysiadł z samochodu zabierając ze sobą mały bagaż. - Dziękuję, że mnie podwiozłaś i przepraszam za kłopot. - Powiedział z wymuszonym uśmiechem.
- No coś ty, to żaden kłopot. Nie musisz przepraszać – Odpowiedziała radośnie. - W takim razie będę już jechała. Trzymaj się młody.
Luhanowi nie spodobało się to, jak go nazwała, bo to oznacza, że ona ma go za dziecko i nie traktuje jako potencjalnego partnera. Mimo to Luhan ukłonił się, a gdy odjeżdżała pomachał jej na pożegnanie. Jak samochód zniknął mu z pola widzenia, odwrócił się i ujrzał mały, drewniany domek postawiony na obrzeżu lasu. Stwierdził, że wyglądał całkiem fajnie. Gdy podszedł bliżej, dostrzegł znajomą sylwetkę tulącą się do jakiegoś chłopaka. Gdy był już wystarczająco blisko tego chłopaka, aby upewnić się kto to, stanął jak wryty.
-Sehunnie? - Zapytał, a chłopak z białą czupryną, którego obserwował nagle zerwał się na równe nogi.
- Umm, cześć Lu – Odpowiedział zaskoczony blondyn. - Co ty tu robisz?


Komentarze
Prześlij komentarz