upside down - rozdział 2
długość: 2,5 strony
Sehun siedział na kolanach Kai'a i opowiadał mu o swoim internetowym "przyjacielu". Niby nie znali się długo, bo tylko 3 miesiące, ale w Luhanie było coś takiego, co przyciągało go do niego. Był dwa lata starszy, ale ta różnica wieku nie była wyczuwalna. Sehun ma go za najinteligentniejszego człowieka na świecie. Sądzi również, że Han jest bardzo przystojny i wygląda młodziej niż wskazuje na to jego wiek. Można powiedzieć, że Lu był ideałem faceta według Sehuna. Był miły, uczciwy, zawsze go pocieszał, gdy się czymś martwił. Nikt wcześniej nie dbał o niego tak jak Luhan... chociaż jeszcze jego najlepszy przyjaciel, Kai się nim opiekował. Poza tym nikt nie zwracał na niego uwagi. W szkole zawsze usuwał się w cień, aby nikomu nie zawadzać swoją osobą i nie prowokować silniejszych. Sehun był zamknięty w sobie, mówił bardzo mało, tylko Lu i Kai wiedzieli o nim coś więcej . W sumie to Luhan nie wiedział o nim najważniejszego.. ale to nie jest teraz istotne.
- Hej sehun, przystopuj trochę, bo nie nadążam – Powiedział Kai – Jak ty go w ogóle poznałeś?
- No mówiłem ci już, było mnie uważniej słuchać - Żachnął się Sehun – Pamiętasz jak na urodzinach Baekhyuna nudziło się nam i gadaliśmy z ludźmi innej narodowości? - Zapytał, a gdy Kai lekko pokiwał głową kontynuował – Jak już poszedłeś do domu to my rozmawialiśmy dalej. Suho zaproponował żebyśmy zmienili język na chiński. No i wtedy połączyliśmy się z Luhanem. Myśleliśmy, że nic nie rozumie, więc Chen zaczął się śmiać, że wygląda jak dziewczyna no i wtedy Luhan się naburmuszył powiedział coś po chińsku, ale potem skomentował zachowanie Chena,ale już po koreańsku... Powiedział, że zachowuje się jak gówniarz i mógłby sobie oszczędzić te głupie komentarze. Normalnie wszystkich nas zamurowało, bo świetnie posługiwał się koreańskim.
- A co to ma do tego, że teraz się przyjaźnicie? Przecież wtedy Chen go zdenerwował, nie?
- No tak, ale potem go przeprosił i rozmawialiśmy dalej. Po prostu się nie odzywaj tylko słuchaj. - Skarcił Jongina. -Okazało się, że przeprowadził się niedawno z Chin do Korei i po prostu chciał pogadać z jakimś swoim rodakiem, ale trafił na nas. Luhan strasznie mi się wtedy spodobał i poprosiłem go o jakiś namiar, więc on podał mi swój nick na czacie. To tyle, koniec mojej bajki o tym jak poznałem swojego księcia na białym koniu. – Sehun wyglądał na podekscytowanego, co jest raczej rzadkim przypadkiem. Kai pomyślał, że naprawdę jest coś między nimi. Naprawdę chciał, aby Hun znalazł sobie drugą połówkę. Wiedział, że on na to zasługuje. Przeszedł wiele w swoim krótkim życiu, więc w końcu może dostać odrobinę szczęścia. Czasem żałował, że on sam nie może być kimś ważnym dla Sehuna i nie chodziło tu o przyjaźń. Był zazdrosny i chciał się dowiedzieć czegoś więcej o tym Luhanie. Miał już pytać o szczegóły, ale nagle usłyszał głos jakiegoś chłopaka.
- Sehunnie? - Zapytał nieznajomy. Jongin poczuł jak jego przyjaciel zesztywniał, po czym wstał jak oparzony.
- Luhan?- Wyjąkał Oh – Co ty tu robisz?
- Rodzice mnie tu przysłali. Tak naprawdę to nie chciałem tu przyjeżdżać. Nie wchodziłeś na pocztę? Napisałem ci o tym ... Zaraz, co TY tu robisz? - Zapytał zdezorientowany.
- Zapisałem się na obóz z moim przyjacielem. Wiesz, że zawsze chciałem nauczyć się grać w piłkę nożną – Wyjaśnił, ale zauważył, że Han przygląda się jego towarzyszowi - No właśnie, to jest Kim Jongin – Wskazał na kumpla – możesz mówić na niego Kai, nie obrazi się. Opowiadałem ci o nim. - Uśmiechnął się, po czym odwrócił się w stronę przyjaciela i wskazał ręką Han'a - Jongin, poznaj Luhana.
Chłopcy zmierzyli się wzrokiem, a po chwili uścisnęli sobie dłonie, lekko się kłaniając.
Luhan cały czas wyglądał tak, jakby się nad czymś zastanawiał, co nie uszło uwadze Sehuna.
- Luhan hyung, o czym myślisz? Wyglądasz na zagubionego – Stwierdził młodszy.
- Nic mi nie jest, po prostu jestem zaskoczony tym, że cię tu spotkałem. I pomyśleć, że jeszcze wczoraj nie chciałem tu przyjechać. - Zaśmiał się pod nosem.
- Dlaczego nie chciałeś? - Wtrącił się Kai - Przecież to całkiem fajny pomysł na spędzenie wakacji
- Może i tak, ale ja po prostu nie lubię jeździć na takie obozy. Wolę spędzać wolny czas czytając książki albo oglądając filmy. - Tłumaczył.
- Lu, to ci wyjdzie na zdrowie - Sehun się uśmiechnął najpiękniej jak tylko potrafił. Postanowił wykorzystać ten czas kiedy są razem i zbliżyć się do niego. Może to będzie trudne zadanie, ale kto nie próbuje ten nic nie zyska.
- Może pokażemy ci pokoje? - Zaproponował Kai - Nasz opiekun musiał jechać do miasta kupić specjalne jedzenie dla jednego z chłopaków. - Kontynuował, kiedy Luhan wziął torby i wszedł za nim do domu. - Pokoje są dwuosobowe, ja mieszkam z Baekhyunem, a Sehun z Tao, więc nie ma opcji, że dzielisz z nami pokój. Tam jest rozpiska, sprawdź na kogo trafiłeś - Wskazał palcem kartkę wiszącą na tablicy korkowej przy wejściu.
Luhan podszedł do rozpiski i przejechał po niej palcem, szukając swojego nazwiska.
- Jest. Pokój numer 3, współlokator Xiumin.
- Wow stary, współczuję ci - Odezwał się Jongin, ale zaraz po tym jak Sehun walnął go w ramię zaczął tłumaczyć o co chodzi. - To znaczy, chodziło mi o to, że znam Xiumin parę lat i wiem, że jest super maniakiem czystości. Będziesz musiał po sobie sprzątać, a jeśli tego nie będziesz robił to nie chciałbym być w twojej skórze.
***
Luhan przez 5 minut stał pod drzwiami do jego pokoju i zastanawiał się czy wejść do środka. W końcu się przełamał i nacisnął klamkę .
Pokój był przejrzysty. Światło słoneczne wpadało do pomieszczenia przez duże okno. Ściany były pomalowane na jasny beż. Po prawej stronie stała duża dębowa szafa, koło niej były drzwi, które pewnie prowadziły do łazienki. Na przeciwko nich stały dwa, wąskie łóżka. Były przykryte brązowym kocem, a na jednym z nich leżała torba. Należała do współlokatora Luhana, ale jego nie było, bo przecież Lu od razu zwróciłby na niego uwagę.
Zrobił parę kroków w stronę łóżka i zaczął się rozpakowywać. W torbie jego ubrania trochę się pogięły, ale mimo to Luhan złożył je w kostkę i poszedł w kierunku szafy, aby je ułożyć. Gdy ją otworzył była już w połowie zapełniona. Ubrania były ułożone kolorystycznie. Można z daleka zobaczyć, że Xiumin starannie wyprasował każdy skrawek materiału. Szczerze mówiąc Luhanowi podobał się fakt, że nie dzieli pokoju z brudasem. Ułożył swoje ubrania i zamknął szafę. Gdy się odwrócił, o mały włos wpadłby na lokatora.
-Uhm, cześć – Przywitał się – Nazywam się Luhan. Miło cię poznać, ty pewnie jesteś Xiumin, zgadza się?
Chłopak zeskanował wzrokiem Luhana od stóp do głowy, a potem delikatnie uścisnął jego dłoń i położył się na swoim łóżku.
- Mógłbyś być przez chwilę cicho? – Zapytał nieśmiało – Jestem potwornie zmęczony i chciałbym się trochę przespać.
Luhan był zaskoczony zachowaniem Xiumina. Przez jakiś czas po prostu stał i obserwował swojego współlokatora, który leżał do niego tyłem. Miał rude włosy przypominające kolorem małe wiewióreczki. Wydawało się, że jest od niego niższy. Gdy chłopak się poruszył Luhan się zorientował, że patrzy na niego już co najmniej 5minut. Nie chciał mu przeszkadzać, więc postanowił, że poszuka pokoju Sehuna. Lubił z mim rozmawiać, był dla niego jak młodszy braciszek, którego zawsze chciał, ale los postanowił inaczej. Luhan po cichu wyszedł z pokoju i zaczął szukać Sehuna. Zapukał do pierwszych drzwi po lewej i lekko je uchylił. Na łóżku zobaczył jakąś znajomą osobę, która czytała gazetę. Gdzieś widział tego chłopaka z brązową czupryną tylko, że nie mógł sobie przypomnieć gdzie. Przyglądał się mu, dopóki tamten się nie odezwał.
- Szukasz czegoś Luhan? - Zapytał brunet.
-Huh? Znasz moje imię? W ogóle skąd się znamy? - Był zaskoczony, że tamten wiedział kim jest – Twoja twarz wygląda znajomo, ale nie mogę sobie niczego przypomnieć.
No tak, mogłem się po tobie tego spodziewać. - Westchnął – Chodzimy to tej samej szkoły. Jestem w klasie niżej. Kiedyś robiliśmy razem dekorację na akademie. Szkoda, że nie pamiętasz mojego imienia. Nazywam się Baekhyun.
- Ahh tak, już sobie przypomniałem – Luhan podrapał się po głowie. - Ejj, a ty przypadkiem nie jesteś chłopakiem Chanyeola? - Baekhyun spuścił powietrze z płuc. Dlaczego z tego wszystkiego Luhan zapamiętał tylko, że był „chłopakiem" Chanyeola? To nawet nie było naprawdę, bo kiedy ktoś ci się podoba trzeba wzbudzić u niego zazdrość, a Chanyeol akurat był pod ręką. No i to trochę wyszło spod kontroli i nagle cała szkoła uważała, że są gejami. Nie to, że Baekhyun nie był gejem, ale przynajmniej nikt o tym wcześniej nie wiedział oprócz Lay'a i Yeol'a. Przez to, że chciał zwrócić uwagę Luhana cała szkoła nie daje żyć jego przyjacielowi. A teraz? Teraz Luhan stoi w drzwiach jego pokoju i pyta się, czy chodzi z Parkiem. Co ma odpowiedzieć? Powiedzieć prawdę czy nadal bawić się w głupie gierki? Chyba lepiej powiedzieć prawdę, bo ona i tak wyjdzie na jaw tylko, że trzeba ominąć parę szczegółów.
-Okay, powiem ci o co z tym chodziło. - Westchnął - Więc założyliśmy się z Suho i Layem na kręglach, że kto przegra robi coś głupiego. No i jak już się domyślasz to my przegraliśmy, więc Suho powiedział żebyśmy udawali parę. Nagle cała szkoła zaczęła gadać, że jesteśmy gejami i jakoś nie chcą uwierzyć, że to był tylko zakład.- Baekhyun nabrał raptownie powietrza tak jakby się wcześniej dusił. - Tyle koniec historii. Nie jestem chłopakiem Chanyeola.
- To dobrze, ale weźcie się w końcu w garść i wybijcie wszystkim z głowy, że jesteście razem. Wszyscy z was żartują, to nie jest fajne. - Teraz Luhan wiedział na sto procent, że Bom rozmawiała właśnie z Chanyeolem. To znaczy, że zakochał się w kimś? Biedny Park, pewnie teraz kombinuje jak tu wyznać prawdę. - Ej, Chanyeol ma kogoś na oku? - Zapytał, nie zastanawiając się nad tym co mówi.
- Huh? - Baek był zaskoczony nagłym pytaniem Luhana. Czy to oznacza, że Chanyeol podoba się Luhanowi? Ten olbrzymi idiota z odstającymi uszami jak u Yody? On? O Boże, jeśli tak to Luhan nie ma dobrego gustu.
- Tak, ma. Czemu pytasz?- Tak po prostu. Podsłuchałem jak jego siostra z nim gadała. Mówił coś o jakieś dziewczynie, że jej jeszcze nie powiedział, ale nie wiem o co dokładnie chodziło. - Luhan pochylił się, aby zobaczyć pokój Baekhyuna. Zaraz, zaraz. Czy Baekhyun nie dzielił pokoju z Kai'em? Gdzie on w ogóle się podziewa?
- Umm, Baek gdzie jest Kai?- Kai? Znasz Jongina? - Zapytał zszokowany.- Nie mogłeś sobie przypomnieć mojego imienia, a jego znasz?
- Oh, wyluzuj. Poznałem go zaraz po tym jak tu przyjechałem. Sehun nas sobie przedstawił. To wiesz gdzie on jest?
- Jest w pokoju Tao i Sehuna. - Widząc niepewną minę Luhana, Baekhyun dodał. - Drzwi po prawej stronie. Ejj, a Sehuna skąd znasz? On nie chodzi do naszej szkoły.
- Ty to wszystko chciałbyś wiedzieć. - Zaśmiał się Lu. - Istnieje jeszcze coś takiego jak internet, Baekki. Teraz pozwolisz, że się oddale. - Nie czekając na odpowiedz bruneta zamknął drzwi od jego pokoju i zapukał do tych obok.
Xiumin leżał bezwładnie na łóżku, owinięty w swój kocyk. Nie wiedział co ma myśleć ani co ma zrobić. Naprawdę nie przeszkadzało mu, że był na obozie, na który nie chciał jechać ani, że dzieli pokój z jakimś obcym chłopakiem. W tym nie było najmniejszego problemu, bo najbardziej przeszkadzało mu to, że rodzice chcieli się go pozbyć z domu. Niby dlaczego chcieli go wyrzucić? Przecież był pracowity, zawsze pomagał mamie w kuchni i tacie w koszeniu trawy. Nigdy nikt się go nie czepiał, był wzorowym uczniem. Każdy rodzic chciałby mieś takie dziecko. No, jak widać nie każdy.
W pokoju już panował półmrok, słońce chyliło się ku zachodowi. A Xiu nadal leżał i leżał. Wpatrywał się uważnie w biały sufit, tak jakby w nim były wszystkie cenne odpowiedzi na jego pytania. Nie przejmował się tym, że marnuje czas nic nie robiąc. To już nie miało znaczenia, był zbyt zasmucony zachowaniem swoich rodziców.
Jeszcze, gdy leżał usłyszał jakieś stłumione dźwięki z korytarza. Ktoś kogoś wołał, a druga osoba się śmiała. Musieli zatrzymać się przy jego pokoju, bo głosy były wyraźniejsze. Chłopak pytał tą drugą osobę czy nie chciałaby wybrać się z nim jutro na piknik po treningu. Xiumin od razu wyobraził sobie jak ta słodka dziewczyna jest zawstydzona i pewnie się teraz rumieni. Kolejna parka, która będzie wkurzała go swoim istnieniem. Ok, niech będą razem, ale niech się nie obmacują przy nim, bo tego to by już kompletnie nie wytrzymał. Xiumin jeszcze nigdy nie był w związku i może właśnie zazdrość doprowadziła to tej nienawiści.
Po drugiej stronie dało się usłyszeć ciche westchnięcie i lekko stłumiony głos - Sehun, proszę, nie wygłupiaj się. Nie jesteśmy w przedszkolu, a na takie pikniki jest już dla nas za późno. Jeśli chcesz ze mną pogadać to spoko, ale nie urządzaj takich szopek jak to robią pary. Idę, nie chcę później obudzić współlokatora, trzymaj się.
I zaraz po tym drzwi od pokoju Xiumina otworzyły się, a on sam patrzył się zszokowany na chłopaka, który wcześniej rozmawiał na korytarzu.
***
Xiumin leżał bezwładnie na łóżku, owinięty w swój kocyk. Nie wiedział co ma myśleć ani co ma zrobić. Naprawdę nie przeszkadzało mu, że był na obozie, na który nie chciał jechać ani, że dzieli pokój z jakimś obcym chłopakiem. W tym nie było najmniejszego problemu, bo najbardziej przeszkadzało mu to, że rodzice chcieli się go pozbyć z domu. Niby dlaczego chcieli go wyrzucić? Przecież był pracowity, zawsze pomagał mamie w kuchni i tacie w koszeniu trawy. Nigdy nikt się go nie czepiał, był wzorowym uczniem. Każdy rodzic chciałby mieś takie dziecko. No, jak widać nie każdy.
W pokoju już panował półmrok, słońce chyliło się ku zachodowi. A Xiu nadal leżał i leżał. Wpatrywał się uważnie w biały sufit, tak jakby w nim były wszystkie cenne odpowiedzi na jego pytania. Nie przejmował się tym, że marnuje czas nic nie robiąc. To już nie miało znaczenia, był zbyt zasmucony zachowaniem swoich rodziców.
Jeszcze, gdy leżał usłyszał jakieś stłumione dźwięki z korytarza. Ktoś kogoś wołał, a druga osoba się śmiała. Musieli zatrzymać się przy jego pokoju, bo głosy były wyraźniejsze. Chłopak pytał tą drugą osobę czy nie chciałaby wybrać się z nim jutro na piknik po treningu. Xiumin od razu wyobraził sobie jak ta słodka dziewczyna jest zawstydzona i pewnie się teraz rumieni. Kolejna parka, która będzie wkurzała go swoim istnieniem. Ok, niech będą razem, ale niech się nie obmacują przy nim, bo tego to by już kompletnie nie wytrzymał. Xiumin jeszcze nigdy nie był w związku i może właśnie zazdrość doprowadziła to tej nienawiści.
Po drugiej stronie dało się usłyszeć ciche westchnięcie i lekko stłumiony głos - Sehun, proszę, nie wygłupiaj się. Nie jesteśmy w przedszkolu, a na takie pikniki jest już dla nas za późno. Jeśli chcesz ze mną pogadać to spoko, ale nie urządzaj takich szopek jak to robią pary. Idę, nie chcę później obudzić współlokatora, trzymaj się.
I zaraz po tym drzwi od pokoju Xiumina otworzyły się, a on sam patrzył się zszokowany na chłopaka, który wcześniej rozmawiał na korytarzu.
- Ouh, obudziłem cię? Bardzo mi przykro, naprawdę nie chciałem. - Zaczął Luhan.
-Huh? - Xiumin aż podskoczył z zaskoczenia. Nie spodziewał się takiej reakcji chłopaka. - Nic się nie stało, nie spałem. A tak w ogóle to chciałem cię przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie. Naprawdę nie czułem się najlepiej.
- Daj spokój, każdemu się zdarza gorszy dzień. - Luhan uśmiechnął się tak promiennie, że gdyby nie ten pokój, Xiu pomyślałby, iż trafił do nieba.


Komentarze
Prześlij komentarz