upside down - rozdział 3



długość: 1999 słów






W dniu pierwszego treningu pogoda dopisała. Słońce lekko przygrzewało, a delikatny wiaterek owiewał zawodników, przynosząc im ulgę. Na boisku trawa wypłowiała, a wysokie drzewa w niektórych miejscach rzucały na nią odrobinę cienia. Po dwóch stronach znajdowały się trochę zardzewiałe bramki, a gdzieniegdzie były niewielkie dziury w siatce.
Luhan opierał się o słupek i obserwował zbierającym się na boisku chłopaków. Po chwili dostrzegł Sehuna. Miał na sobie czarne spodenki i limonkową bluzkę. Wyglądał jeszcze chudziej niż zazwyczaj. Luhan uśmiechnął się do niego, kiedy ten zmierzał w jego stronę.
- Cześć Lu - Przywitał się białowłosy. - Jesteś gotowy na porażkę?
- Sehunie, wiesz, że nie ma czegoś takiego jak Luhan i porażka w moim słowniku - Uśmiechnął się zadziornie. - Skopie ci tyłek, kotku. Uważaj.
-I tak nie dasz rady, jeśli będziesz z Xiuminem jeden na jednego. - Stwierdził.
- Nie doceniasz mnie, serio. Potrafię go pokonać. Nie jest taki dobry za jakiego się uważa, chyba.
Gdy Lu zaczął mieć wątpliwości trener przywołał wszystkich do siebie.
- No więc tak panowie, dzielimy się na 3 drużyny po 4 osoby. Zasady raczej znacie nie? Dobrzee, bierzmy się do roboty. Xiumin, ty jesteś kapitanem drużyny A. Kai, ty będziesz liderem B, a Luhan będzie przewodniczył drużynie C. Reszta z was zostanie przydzielona przy pomocy karteczek. Za wami leży na ławce pojemniczek, którego zawartość decyduje o tym, do której drużyny traficie. Powodzenia chłopcy.
      Wszyscy oprócz kapitanów zaczęli walkę o pudełko. Niektórzy po zerknięciu na karteczkę uśmiechali się, a inni byli zawiedzeni. To nie tak, że nie lubili kapitana, ale każdy chciał być w drużynie z Xiuminem. On z nich wszystkich trenował najdłużej i zdecydowanie jest dobry w tym co robi.
       Po jakiś trzech minutach, zawodnicy przyłączyli się do swoich kapitanów, Tao z dwoma wysokimi brunetami trafił do Luhana natomiast Sehun i Baekhyun z jakimś rudzielcem do Jongina. Xiuminowi trafił się jakiś drobny chłopaczek, który przez swoje oczy wyglądał na wiecznie wystraszonego. Oczywiście to za bardzo nie przeszkadzało, bo miał jeszcze 2 dobrze zbudowanych zawodników.
        Mecze przebiegły bez przeszkód. No, nie licząc małego incydentu do którego doprowadził Kai. Otóż wpadł na drobnego chłopaka z drużyny Xiumina i zrobił sobie coś z nogą, więc nie mógł już później zagrać z Luhanem. Sehun był oczywiście niepocieszony, ale to Jongin miał więcej powodów do smutku. Okazało się, że ten drobny chłopaczek nie jest wcale taki kruchy. Ma na imię Kyungsoo, ale znajomi nazywają go DO. Sądzą, że ta ksywka bardziej do niego pasuje.
      Kyungsoo miał straszne poczucie winy z powodu Jongina. Wiadomo, że w piłce nożnej zdarzają się podobne wypadki, ale jego sumienie nie daje mu spokoju. Postanowił więc, że od tej pory nie odstąpi pokrzywdzonego na krok i będzie mu pomagał we wszystkim. Może to trochę banalne, ale na chwile obecną nic innego nie przychodziło mu do głowy.
-Kai? Może powinniśmy zamieszkać w wspólnym pokoju? - zapytał z nadzieją w głosie. Może to nie był dobry pomysł, ale DO był naprawdę wielkim leniem, a chciał dotrzymać obietnicy.




***



     Chanyeol szwendał się do galerii handlowej, chcąc wybrać jak najlepszy prezent dla swojej ukochanej. Szukał czegoś, co oznaczałoby, że jest czymś więcej niż zwykłym kolegą. Problem w tym, że nie wiedział, co by to miało być. Bielizna? Nie, przecież to jest najgorszy prezent jaki chłopak może dać, gdy chce wyznać miłość... No tak, przecież może kupić bukiet kwiatów i jakiś naszyjnik, bo pierścionka nie wypada dawać. Dobrze, skoro już ustalone, co należy kupić to trzeba iść. Tylko jaki naszyjnik spodobałby się Jaehee? Ona ma bardzo delikatną urodę, więc należy uważać, żeby nie przesadzić z ozdobami. W takim razie czy srebrny łańcuszek z małym serduszkiem z cykoriami będzie dobry? Jest bardzo skromny, więc w porządku, w takim razie co z kwiatami? Wydaje się, że róże są zbyt banalne. Może czerwone tulipany. Nie, raczej nie. Wydaje się, że ona nie lubi czerwonych kwiatów. Boże, ile z tym problemów. Białe tulipany będą ok. Są takie niewinne jak to uczycie, które Chanyeol czuje w stosunku do Jaehee.
       Chanyeol zadowolony, że już nie musi przebywać w tym ogromnym centrum handlowym, wypchanym po brzegi nastolatkami, poszedł na przystanek autobusowy.
Jeszcze przed wyborem prezentu umówił się ze swoją miłością w parku, przy fontannie. Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Park założył marynarkę na białą koszule, co w połączeniu z czarnymi rurkami wyglądało, wbrew pozorom świetnie.
Gdy dotarł na miejsce Jaehee już na niego czekała. Siedziała na ławce w pięknej kremowej sukience, w jasnym płaszczu i delikatnych szpilkach.
Chanyeol z uśmiechem na twarzy podszedł do dziewczyny i nie dając jej czasu na przywitanie się, od razu uklęknął na jedno kolano.
- Jaehee – zaczął – znamy się od dawna, a ja wcześniej nie miałem odwagi ci tego powiedzieć. Wiem, że nie jestem dobry w takich mowach, ale proszę wysłuchaj mnie. - Wziął głęboki oddech i kontynuował. - Za każdym razem, gdy cię widzę moje serce przyspiesza. Jeśli się uśmiechasz , mam ochotę śmiać się razem z tobą. Kiedy jesteś smutna, chciałbym cię mieć w ramionach i móc głaskać po głowie, aby dodać ci otuchy. To samolubne z mojej strony, ale nie chcę, abyś śmiała się z żartów innych chłopaków, tylko z moich. Zrozumiem jeśli mi odmówisz, ale proszę zastanów się. Jaehee, czy zostaniesz moją dziewczyną?
       Przez jakiś czas dziewczyna nieruchomo siedziała na ławce i szukała w oczach Chanyeola znaku, że jej nie oszukuje. Gdy nie znalazła czegoś takiego, pouczyła ulgę. Naprawdę bardzo się cieszyła, gdy to usłyszała. Czyli on nie był jednak gejem, kamień spadł jej z serca. Teraz już nie musiała ukrywać swoich uczuć. Chanyeol podarował jej piękny prezent, ale nawet bez tych drobiazgów byłaby szczęśliwa. Wzięła od niego łańcuszek i przypięła na szyi. Był piękny i tak wyjątkowy, jak ta chwila.
- Chanyeol – wykrztusiła przez łzy szczęścia i rzuciła się na jego szyje – Kocham cię, bardzo cię kocham.


***

~Tymczasem na boisku~

- A nie mówiłem młody? I kto tu jest mistrzem, hm? Chcesz mi coś powiedzieć? – Luhan droczył się z Sehunem. - Ciesz się, że przez kontuzje Kaia nie mogłem grać. Pokonałbym cię z zasłoniętymi oczami, gdybym tylko chciał. A drużyna Xiumina nie była dzisiaj w formie 

– Starł sobie wmówić, że Luhan nie jest takim świetnym piłkarzem. Ten chłopak w ogóle nie wygląda na takiego, co umie kopać piłkę. Jest strasznie wychudzony i taki delikatny – Poza tym trafiła ci się dobra drużyna, więc nie widzę tu powodu do wywyższania się.

- E tam, mylisz się Sehun, mój współlokator jest bardzo dobry – Niespodziewanie do rozmowy dołączył się nie kto inny jak Minseok. Ukłonił się lekko w stronę Luhana i uśmiechnął – Fajnie jest mieć takiego przeciwnika jak ty, wtedy jest więcej radochy z grania w piłkę.

- Masz radochę z tego, że przegrywasz? - Zdziwił się Lu.

- No coś ty, dzisiaj po prostu się nie starałem. Następnym razem wygram, czuję to.

- Możesz sobie pomarzyć, jestem naprawdę dobry. - Stwierdził.

- Nie zaprzeczam, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Pokonam cię bez problemu. - Dodał Xiumin.

-A może skończycie się tak wychwalać swoimi umiejętnościami i po prostu się założycie? Wydaje mi się, że trener zapowiedział taki mecz codziennie, więc co wy na to, aby wygrał ten kto przegra mniej meczy w tym tygodniu? - Zaproponował Sehun, a Luhan i Xiumin słuchając go kiwali głowami.

- Jak dla mnie spoko - Odezwał się pierwszy Luhan – Na pewno wygram.

- Nie bądź taki do przodu, bo cię z tyłu zabraknie – Zirytował się Xiumin – Mnie to pasuje, ale jaka będzie nagroda?

- Może po prostu, gdy wygram przyznasz mi, że jestem od ciebie lepszy? - Wtrącił Lu.

- Tsa, tak na pewno nie będzie, poza tym nie o taką nagrodę mi chodziło, zero z tego zabawy.

- Ej chłopaki, a co powiecie na to, aby przegrany był na wasze zawołanie na dwa dni? - Sehun kolejny raz wpadł na świetny pomysł.

-Okej, przydałby mi się taki służący, ale nie wiem czy Luhan się na niego nadaje. Przecież to dziecko. Nie potrafi nic zrobić dobrze.

- Eee uważaj na słowa wiewiórko.- Naburmuszył się - Prędzej to ty będziesz mi buty wiązał. - Zdenerwował się Han. Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale Sehun miał już dość tej głupiej rozmowy i zabrał go z daleka od Xiumina, czyli do swojego pokoju. 
     Wyglądało na to, że starszy już się uspokoił, więc Hun zaczął rozmowę, no dobrze, raczej monolog.
- Luhan wiem, że nie znamy się długo, ale miałem wystarczająco dużo czasu, żeby cię poznać. Proszę nie zaczynaj tych bezsensownych sprzeczek z Xiuminem. Wiesz jak to się zawsze kończy w twoim wykonaniu. Pamiętam jak opowiadałeś mi kiedyś o tym facecie z dawnej szkoły. Mogę sobie nawet przypomnieć twoją twarz, gdy rozmawiałeś wtedy ze mną przez kamerkę. I naprawdę nie chcę, żeby znowu się tak skończyło. Nie uważam cię za głupiego nastolatka jakim byłeś wtedy, ale się martwię. Już zawszę będę się martwić. Wtedy, gdy płakałeś, a ja nie mogłem zrobić nic innego, niż mówić ci te pocieszające bzdury. Jak mogłem ci wmawiać, że będzie dobrze? Przecież po czymś takim nikt nie jest wstanie się pozbierać. Nie wiem co wtedy czułeś, ale wiem że przeżyłeś istne piekło. Nie sądzę, żeby Xiumin był taki jak on, bo to poukładany chłopak, ale chcę cię ochronić. Wtedy nie mogłem nic zrobić, bo było już po fakcie, ale to nie oznacza, że już wszystko się skończyło. Ja wiem, że nadal to trzymasz głęboko w sercu i udajesz przed wszystkimi, że wszystko z tobą w porządku, ale ja widzę, że tak nie jest. Naprawdę nie chciałem rozdrapywać twoich starych ran, ale nie mogę tylko patrzeć jak chodzisz w skorupce. I teraz, gdy stałeś się taki pewny siebie ja widzę, że to tylko twoja obrona przed rzeczywistością. Proszę cię daj mi sobie pomóc. Może nie jestem psychologiem, ale cię znam. Nie wiem dlaczego, ale otworzyłeś cię przede mną i dlaczego nie miałbym tego wykorzystać, aby się do ciebie przybliżyć? Luhan zależy mi na tobie, rozumiesz? Nawet jakbyś chciał mnie odtrącić to nie odpuszczę, słyszysz? Lepiej mnie nie odtrącaj. - Sehun usiał na łóżku obok płaczącego Luhana. Przysunął się bliżej i przytulił go. Dał mu spokojnie się wypłakać. Chciał, żeby było mu lżej, pragnął żeby wiedział, że nie jest sam, ale nie nienawidził kiedy Luhan płacze. Najgorsze dla niego było to, że to on doprowadził go do takiego stanu. Mógł mu to powiedzieć w inny sposób, ale nie wiedział jak. Ludzie uczą się na błędach, więc to była nauka dla Sehuna, szkoda tylko, że Luhan na tym cierpiał. - Kocham cię Lu – Wyszeptał to do ucha Luhana. - Zakochałem się w tobie odkąd cię tylko zobaczyłem. - Luhan przestał na chwilę płakać, wyprostował się, aby spojrzeć Sehunowi prosto w oczy. Chciał się upewnić czy mówił szczerze, ale w jego oczach mógł zobaczyć tylko małe iskierki. Sehun otarł łzy Luhana, ale sam się wzruszył. Przyłożył swoje czoło to niższego i jeszcze raz powtórzył uśmiechając się smutno – Nie odtrącaj mnie Lu. Co myślał wtedy Luhan? Szczerze mówiąc, bał się. Nawet nie martwił się o to, że Sehun go wykorzysta, ufał mu. Ale bał się tego, że nie będzie mógł spełnić prośby Sehuna. Nie był gotowy na takie wyznanie. Nie chciał tego słuchać. Był tchórzem i nie chciał walczyć z przeszłością. Każdy dotyk przypomina mu o tamtym chłopaku, który doprowadził go to takiego stanu psychicznego. Dlatego też nigdy więcej nie chciał być dotykany w ten sposób. Nawet teraz kiedy Sehun go przytulał czuł niepokój. Tak nie powinno nigdy być. Sehun tego też nie zmieni. Miał go za młodszego brata i dlatego się przed nim otworzył. To co usłyszał przed chwilą było dla niego wielkim szokiem. Nie chciał krzywdzić Sehuna, ale co by nie zrobił, zraniło by to uczucia młodszego. Sehun chciał dla niego dobrze, ale nie wpadł na to, że Luhan stryje się jeszcze bardziej w swojej skorupce. Tak naprawdę Luhan stracił swojego jedynego przyjaciela. Nie był na to wszystko gotowy i już nie ma siły, aby się przyzwyczaić do nowego stanu. Na pewno będzie mu brakowało rozmów z Sehunem. Będzie tęsknił za swoim „młodszym braciszkiem".
- Sehun, prosz... - Zaczął, ale Sehun przyłożył mu palca do ust.
- Nic nie mów Lu. Wiem, że musisz nad tym pomyśleć. Idź do swojego pokoju, weź prysznic i się zastanów czego chcesz. Nie będę naciskał. - Powiedział smutnym głosem. Ale to robisz - pomyślał Luhan. Wstał i bez słowa wyszedł z pokoju. Już wiedział co zamierza zrobić, tylko że musiał przy tym wykiwać Xiumina, tak aby niczego nie wiedział. 

Komentarze

  1. jeeejku i jak żyć gdy jednocześnie shippuje Hunhana i Xiuhana agnnacjnah
    jeeejku narobilaś mi feelsów....
    dobra mogę dodać Twój blog do mojej listy bo serio mi sie spodobał nic nie jest na siłę i wgl
    jeeejku oni się spotkali!!
    no i jeszcze Xiumin biedny chłopak ;/ Mam nadzieje, że wynagrodzisz mu to eee pozbycie sie go z domu czymś miłym ^^
    pffff
    mówiłam że będę miała ciekawą noc z twoim blogiem ?? mówiłam!
    jeejku przeczytałam te 3 rozdziały i prooosze nie wydłużaj ich.... sa dobra dobrze napisane takim jakby to ująć zwiewnym pismem, wszystko wyjaśnione i podane jak na tacy oczywiście wszystko to co trzeba :D
    Czasami tylko sie gubiłam ale to raczej przez moja wyobraźnie która już sobie w głowie dalszy ciąg układała xD
    Jedyne czego tu brak to czytelnicy.... aaa ja już o to zadbam żeby ktoś tu wbijał co jakiś czas hyhyhhy
    a co do ankiety powinien być jeszcze podpunkt (?)
    [] dostaniesz patelnią tak, że odbije ci sie na czole "Tefal" jeśli nie dodasz szybciutko nexta :D
    Na pewno bym zaznaczyła ^^ Nie żebym Ci grozila czy coś ...
    zyskałaś fankę!
    powinnam zostać wróżbitą bo "A nie mówiłam?!" :D

    WENY!
    DO NASTĘPNEGO!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Nie mogę się doczekać co będzie potem!!
    Kiedy następny??????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od 14 lutego mam ferie więc będę miała dużo czasu aby to dokończyć :)

      Usuń
  3. bardzo podoba mi się tematyka Twojego opowiadania. nie ma to, jak piłka nożna. zazdroszczę chłopakom, że mogli pojechać na taki obóz. i nie rozumiem, jak Luhan może być niezadowolony. ale zdanie od razu zmienił, gdy zobaczył Sehuna. ta historia może być na serio bardzo interesująca, tym bardziej, że pojawiło się już kilka zauroczeń wśród bohaterów. ciekawe, jak to rozwiążesz.
    pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty