Linia trzecia - Zmęczony samotnością...
Seven lines
(Opowiadanie z drugiego bloga, ale postanowiłam że wszystkie ff będą w jednym miejscu)
- Myślisz, że powinniśmy zerwać się z lekcji i iść do klubu?
- Miałbym opuścić szkołę? Znowu czytasz mi w myślach stary. Dlaczego nie możesz sobie tego odpuścić? Jesteśmy przyjaciółmi parę lat.
- Spróbuje młody, ale wiesz jak mnie to korci. A, jeszcze jedno Chanyeol, załatw jakieś pieniądze. Pójdę pierwszy.
Gdy starszy wyszedł Chanyeol poszedł do klasy 2. Jeśli chodziło o te dzieciaki to oni mieli najwięcej kasy. Był w niej na przykład najstarszy syn znanego prawnika. Bodajże nazywał się Baekhyun, Byun Baekhyun. W sumie fajny dzieciak. Nie awanturuje się ani nie skarży ojcu. Wszystko zostawiał dla siebie. Czyż nie było lepszej ofiary?
Chłopak siedział w opustoszałej klasie i jadł samotnie drugie śniadanie, czy ten dzieciak nie miał żadnych przyjaciół?
- Cześć kumplu, masz coś dla mnie? - Byun przestał jeść i spojrzał się na giganta, który przypominał
Mount Everest
- O co ci tym razem chodzi? Mówiłem ci już, że to nie ja zabrałem twoje okulary – tłumaczył się młody piskliwym głosem. Bał się Chanyeola. Był od niego 2 lata starszy i 3 razy większy. Co mogłaby mu zrobić taka kruszyna jaką jest malutki Baekhyun? Poskarżyć się wychowawcy? Nie, to odpada, nie chciał kablować. Więc jedyną opcją było poddanie się.
- Mógłbyś mi pożyczyć trochę kasy, przewodniczący?
- J-Ja nie mam przy sobie pieniędzy.
-Nie masz? - Chanyeol złapał Baekhyuna za kołnierzyk nieskazitelnie białek koszuli i zmusił mniejszego do wstania. - Naprawdę nie masz przewodniczący? A co z pieniędzmi za spóźnienie? Czy nie masz ich czasem w swojej szafce?
-T-to nie moje. Przecież w-wiesz.
-A czy to mój problem? Po prostu mi je daj. - Baekhyun przestraszony pokiwał głową i udał się do swojej szafki. Wpisał szybko swój kod i wyjął różową świnkę w zielone kropki. Podał ją starszemu i w chwili kiedy Chanyeol próbował uderzyć mniejszego jakiś nieznajomy chłopak wszedł do klasy.
- Ej ty, masz jakiś problem? - odezwał się do Chanyeola średniej postury chłopak.
- Ja? Ja nie ale ty możesz mieć.
- Bo co pobijesz mnie? Już się boję
- Powinieneś. - powiedział groźnie- masz szczęście, że mi się spieszy, ale następnym razem uważaj na swój tyłek?
- Mam uważać na swój tyłek? A co chciałbyś mnie wydupczyć? - Chanyeol nie powiedział już nic, ale spojrzał na niego spod łba i po prostu wyszedł z sali.
Baekhyun nadal stał przy swojej szafce i z przerażeniem w oczach wpatrywał się w nieznajomego, który był strasznie spokojny.
- Dobrze się czujesz? - Baekhyun usłyszał zaniepokojony głos chłopaka.
- Ja? Za mną w porządku, ale nie jestem pewien jeśli chodzi o ciebie. Gościu chcesz zginąć? To był Chanyeol, ten Chanyeol, który robi wszystko na co ma ochotę. Nie powinieneś mu wchodzić w drogę.
- Co jeśli się go nie boję. Nie mógłbyś mi chociaż podziękować za uratowanie tyłka?
- No tak, dziękuję ci, bardzo ci dziękuję, ale teraz będziesz miał kłopoty.
- Jakie kłopoty? Umiem się bić. Tak w ogóle to jak się nazywasz? Dopiero co tu przyjechałem i nikogo nie znam.
- Baekhyun, jestem w 2 klasie, ale jestem rok starszy,. Co z tobą? Gdzie wcześniej mieszkałeś?
- Mieszkałem w Chinach i gdy skończyłem 20 lat przyleciałem tutaj. No tak nie przedstawiłem się. Nazywam się Luhan, miło mi się poznać Baekhyun.
- Załatwiłeś pieniądze?
- Tak hyung, ale jakiś dzieciak zaczął się wtrącać. Musimy go mieć na oku i kiedyś mu pokazać kto jest górą.
- Daj sobie spokój. Jiyong już na nas czeka. Powinniśmy do niego iść
- Jongsuk! Czekaj, ja nie odpuszczę temu dzieciakowi. Ośmieszył mnie. Czy z twoją pomocą, czy bez zemszczę się na tym gówniarzu.
- Przyhamuj swoje hormony młody. On ci nie ucieknie, a Jiyong nie lubi czekać. Powinniśmy zająć się nim później. Cierpliwości.
Korea Południowa 03.05.2343
Drogi przyjacielu!
Martwiłem się o Ciebie, ponieważ nie dawałeś mi żadnej odpowiedzi. Chciałbym się wygadać. Potrzebuję cię teraz najbardziej na świecie. Chciałbyś mnie wysłuchać?
Nie zdałem raz do następnej klasy. Jestem prześladowany przez starszego ucznia, który nazywa się Chanyeol. Wiesz, mógłbyś pomyśleć, że to co ja robię jest możliwe tylko w filmach. Pewnie to dla ciebie głupie, ale zrozum mnie. Pierwszego dnia w szkole zobaczyłem Chanyeola siedzącego na murku z jakimś chłopakiem. Oboje się śmiali. Wtedy przypomniałem sobie jacy my byliśmy szczęśliwi zanim nie wyjechałeś do Ameryki. I gdy tak patrzyłem na Chanyeola to czułem się tak jakbym patrzył na Ciebie młody. To nie tak, że wyglądacie tak samo, ale czuję się przy nim tak jak czułem się przy tobie. Zastanawiałeś się kto się nade mną znęca? To właśnie on. Sam nie mając żadnych kumpli nie przeciwstawiam się mu. Może i się go boję, może to śmieszne, ale przy nim czuję się dobrze. Każdy cios, który on mi zada nie jest tak bolesny jak czas spędzony w samotności. Zdajesz sobie sprawę, że on stał się moim jedynym przyjacielem? Widzisz jak bardzo mnie skrzywdziłeś tym wyjazdem, że teraz ktoś kogo powinienem nienawidzić jest w moich oczach przyjacielem? Chciałeś zrobić karierę, rozumiem, ale dlaczego musiałeś mnie zostawić samego?
Ale wiesz co? Dzisiaj poznałem kogoś. Kogoś kto podał mi dłoń, gdy trzymałem się jedną ręką lichego korzenia nad przepaścią. Mam nadzieję że zrozumiesz to co napisałem. Powinieneś zrozumieć.
Pisząc ten list nie liczę, że mi odpowiesz. Nie liczę też na to, że mi pomożesz. Chciałbyś, abym przestał się tak zachowywać? Przepraszam ale to niemożliwe. Kiedyś słyszałem od ciebie pewien cytat „Ludzie myślą, że ból zależy od siły kopniaka. Ale sekret nie w tym, jak mocno kopniesz, lecz gdzie.„ Myślę, że jest w nim trochę racji. Dzięki tobie zrozumiałem, że to nie zależy gdzie kopiesz, ale od tego kto jest kopiącym.
Tęsknię
Byun Baekhyun
Tafina słów kilka: No i jest kolejny rozdział, cieszycie się? Mam nadzieję, że te opowiadanie nie jest takie złe na jakie wygląda w mojej głowie. Za wszelkie błędy przepraszam. Pozdrawiam! c:


Pierwszy raz spotykam się z motywem, że Chanyoel zastrasza Baekhyuna. Ale dobrze, że pomimo małego wzrostu i wątłej postury chłopak mu się postawił. Ma charakterek! I do tego Luhan mu pomógł. Mam nadzieję, że Baekkie nie będzie cierpiał przez Parka, który wydaje się być niebezpiecznym gościem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :D
tak, dalej nie wiem co napisać bo... no ej... motyw masz genialny wręcz i to że bohaterowie i "parringi" no w sensie że wiesz, przeplatają sie ze sobą.. jak ja to lubie *o*
OdpowiedzUsuńmylą mnie tylko te listy na końcu bo praktycznie nie wiem do kogo są adresowane ale spokojnie, pewnie ogarnę xD
tak więc, weny *o*
W tym komentarzu odnoszę się do 2 i 3 linijki :)
OdpowiedzUsuńNie sądziłam że kiedykolwiek Ci to powiem. Więcej: nie sądziłam że taka myśl mi przez głowę przyjdzie...ale powiem to, to opowiadanie o to prosi: PODOBA MI SIĘ. Naprawdę, serio, zupełnie mi się podoba.
Zacznę od tego, że nieźle prowadzisz ten motyw choroby (czy wirusa haha). Szybkie starzenie się vs nieśmiertelność. Ten pomysł jest asadsfsghfjfjfftfd- lubię takie kontrasty. Nie lubię natomiast romansu między prześladowcą a ofiarą, ale trudno, przeżyję. Kto wie, może poprowadzisz to tak że mi się spodoba? Liczę na ciebie ;)
Mój komentarz nie przeniósł by ci nic bez krytyki. Tak więc: o ile treść jest świetna, czyta się łatwo i przyjemnie to jednak nie da się powiedzieć, że językowo to arcydzieło. Wiem, że będzie coraz lepiej i nie można wymagać cudów jak na razie. Ale proooszę, daj z siebie wszystko. Pamiętaj żeby nie przesadzać z dialogami, starać się ciągle poszerzać zasób słownictwa, zwracać uwagę na opisy. Dawaj z siebie wszystko pisząc każde pojedyncze zdanie. Zawsze możesz prosić mnie o pomoc, zawsze możesz użyć synonimy.pl haha. Powiem ci że to opowiadanie ma największy potencjał ze wszystkich. To zupełnie inna kategoria niż upside down- ja bym się skupiła głównie na tym. Oczywiście, kontynuuj upside down- ale nie zmarnuj potencjału tego :)
Aish! Chan znęca się na Byunem. Zdziwiło mnie w tym liście, że Baek lubi jak starszy się nad nim pastwi. Trochę z niego taki masochista. Dobrze, że ktoś postawił się Parkowi. Tak, Lu to dobry gość. Działa i jest pewny swego, przecież nie zostało mu wiele życia, więc musi je wykorzystać, co nie?
OdpowiedzUsuńWyczuwam nutkę tajemniczości i zagadki. Podoba mi się! :D