Lina szósta - życie lubi nas zaskakiwać.

Hejoo, zapraszam na 6 już rozdział. Krótki, bo krótki ale to chyba u mnie normalna długość.Mogą pojawić się błędy, więc przepraszam C; 


  HunHan? BaekYeol? Supernatural?






    Wszyscy byli zaskoczeni widokiem Sehuna. Nikt nie spodziewał się, że w końcu zmieni zdanie i tu wróci. Ciekawe co sprawiło, iż chłopak, który ze wszystkich sił próbował zapomnieć o wydarzeniach z Korei znowu się tu pojawił.
     Luhan i Baekhyun patrzyli na niego z lękiem w oczach. Czy teraz uważają go za jakiegoś groźnego gangstera? Może. Ale czy na pewno nim jest? Nie sądzę. Ktoś taki uroczy jak Sehun może być niebezpieczny? Jak widać tak. Powalenie Chanyeola do tej pory wydawało się nie do wykonania, a teraz okazało się nawet, że olbrzym się go boi. Więc musi być coś na rzeczy.
      Z kolei dawna paczka Sehuna stała spokojnie – oprócz Chanyeola, który do tej pory leżał przerażony na ziemi. Jongsuk uśmiechał się lekko patrząc prosto w oczy swojego przyjaciela. Co oczywiście oznaczało, że czytał mu w myślach. Bez problemu odkrył, że ten chłopak, który zalazł Chanowi za skórę jest dość ważny dla Sehuna. Czy to nie było urocze? Chłopak wsiadł w najbliższy samolot to Korei i uratował swoją miłość, która była w poważnych tarapatach. To historia z jakieś komedii romantycznej, nieprawdaż?
- Sehun! - krzyknął wystraszony Luhan – Dlaczego tu jesteś? I co to w ogóle ma oznaczać – wskazał Chanyeola, który już zdążył dołączyć do swoich przyjaciół.
- Przyleciał tu, żeby cię zobaczyć – powiedział uśmiechnięty Jongsuk. Sehun odwrócił się w jego kierunku i posłał mu groźne spojrzenie, które nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. Później musi z nim poważnie porozmawiać.
- Chciałem odwiedzić rodzinę – spojrzał wymownie na swoją dawną paczkę. Widocznie nie chciał, żeby Luhan dowiedział się o nim czegoś więcej niż powinien.
Baekhyun i Luhan spojrzeli na siebie i widocznie stwierdzili, że nie ma sensu dalej pytać, ponieważ Sehun i tak nie powie prawdy. Kiedyś przez przypadek dowiedzieli się, że zarówno rodzice chłopaka jak i jego rodzeństwo nie żyją od co najmniej kilku lat. Ponoć wtedy Sehun się załamał i czekał aż będzie mógł wjechać do innego państwa. No i proszę, wybrał Chiny.
    Chanyeol natomiast gapił się na Luhana z nienawiścią w oczach, co oczywiście nie uszło uwadze spostrzegawczemu Jiyongowi, który od razu ściągnął młodszego na ziemie. Zwołał paczkę i zabrał Sehuna do jakiegoś spokojnego miejsca z dala od tamtych ciekawskich nastolatków. Gdy znaleźli się poza zasięgiem ich oczu dawny Sehun od razu wrócił.
- Co ty odpierdalasz? – odezwał się zirytowany Sehun – W ogóle co to miało znaczyć? Czemu Chanyeol próbował się rzucić na Luhana? No i ty Jongsuk, dlaczego to powiedziałeś? Przecież to nie on był powodem mojego powrotu.
- Ach czyżby? Z ciekawości zapytam, od kiedy nieśmiertelni zadają się z Atrofami? - zainteresował się Jiyong.
- Czy to ważne? - warknął Sehun – Chanyeol lepiej zacznij się tłumaczyć póki jestem miły
- Zaczął mi pyskować. Co ja miałem zrobić? Przecież muszę zachować sobie pozycje w tej szkole.
- Przykro mi idioto, ale już straciłeś swoją pozycję w chwili kiedy ja tu przyjechałem.
- Nie rozumiem o co ci chodzi Sehun.
- Ty nigdy nie nadążasz Chan – Stwierdził Jongsuk – Nasz Hunnie ma zamiar wrócić do szkoły.
- Dlaczego? - zapytał Park łamiącym się głosem. Chyba serio zależało mu na tej pozycji.
- A dlaczego nie? - Sehun tajemniczo odpowiedział pytaniem na pytanie.


***


     Baekhyun po tym jak pożegnał się z Luhanem poszedł do swojego domu. Miał wyrzuty sumienia, ponieważ to przez niego Chanyeol naskoczył na Luhana. Gdyby wtedy mógł mu się postawić to Lu nie miałby takich problemów jak teraz. Na szczęście w odpowiednim momencie pojawił się Sehun. Baekhyun nigdy wcześniej go nie widział, mimo iż byli w tym samym wieku nigdy nie chodzili razem do klasy. Bardziej zastanawiający był fakt, że ten Sehun, którego zał Lu był jednocześnie liderem tych przerośniętych dzieciaków. Teraz trzeba sobie zadać pytanie po której stronie będzie.
Czy to możliwe, że okiełzna tego frustrującego olbrzyma? Z tego co Baek widział był od niego sporo sprytniejszy i silniejszy. Do tego wyglądało to tak jakby Chanyeol się go bał. Czyli Sehun faktycznie jest kimś. Baek zastanawiał się po co wrócił do Korei i czy Jongsuk faktycznie miał racje,gdy stwierdził, że Sehun przyjechał do Luhana.Jednak rozmyślania Baekhyuna przerwał telefon z nieznanego numeru.
- Halo? - odezwał się Baek swoim melodyjnym głosem.
- Baekhyun? To ty? - wyszeptał jakiś chłopak, którego głos wydawał się być znany.
- Kto mówi? - Byun chciał się przekonać czy jego podejrzenia były słuszne.
- Nie mam dużo czasu, muszę się spieszyć. Rano mam samolot do Korei. Wracam do ciebie.
- Ale kto mó.. - połączenie zostało przerwane, a Baek był sparaliżowany.
Czy to możliwe, że to on?


***


    Następnego dnia w szkole wszystko było inne. Uczniowie ciągle szeptali między sobą, że ten przerażający Wieczny wrócił do swojego gangu i że teraz będzie jeszcze gorzej. Mówi się, że Sehun siedział kiedyś w więzieniu za morderstwo. Ta wiadomość wzbudziła postrach w całej szkole, nawet nauczyciele w to uwierzyli. Bo niby dlaczego miałby chodzić do tej samej klasy drugi rok z rzędu? Wszystko było podejrzane i nikt nie wiedział ile prawdy jest w tych plotkach.Gdy Sehun pojawiał się w pobliżu jakiejś osoby, ta od razu schodziła mu z drogi i uciekała jak najdalej, żeby przypadkiem się mu nie narazić. To było przykre, ale z drugiej strony kolejka na stołówce robiła się dużo krótsza, a nawet niektórzy oddawali swoje obiady za darmo.

     Baekhyun przyglądał się temu wszystkiemu z boku i szczerze mówiąc był mocno zirytowany. Nigdy nie słuchał takich plotek i uważał osoby słuchające ich za idiotów. Sehun automatycznie stał się przywódcą całej szkoły. Gdy zażyczył sobie sok pomarańczowy od razy grupka uczniów przynosiła mu go. Mógł sobie wybrać taki, na jaki ma ochotę, ale i tak go nie pił tylko dawał jakieś przypadkowej osobie, która znajdowała się koło niego.
     Gdybyśmy żyli w średniowieczu to Sehun zostałby królem, którego boją się nawet najodważniejsi rycerze. Ludzie nie wiedzieliby co to wolność słowa, demokracja. Mogę się założyć, że panowałby wtedy absolutyzm, a Sehun zostałby następcą Króla Słońce. Musiałoby mu się świetnie żyć w takim państwie. No ale nie czarujmy się. Teraz żyjemy w takich czasach, że nawet nie musimy prosić wujka Google o pomoc, ponieważ ludzki organizm tak wyewoluował, że wszystko co usłyszymy bądź też przeczytamy albo zobaczymy od razu zostaje na stałe zapisane w głowie. Fajnie co nie? Też byś się tak cieszył jakbyś zobaczył owłosionego dziadka tańczącego do Touch my body w samych majtkach?
Trochę odbiegliśmy od tematu. Wróćmy do Sehuna, który śmiał się z Jongsukiem jedząc obiad. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że w kierunku Baekhyuna zbliżało się przerośnięte dziecko (z IQ poniżej przeciętnej) z wymalowanym na twarzy głupkowatym uśmiechem.
- To będzie długi dzień - wymruczał pod nosem wkurzony Baek patrząc prosto w oczy Chanyeola.

Komentarze

  1. ajajajaaj KTO TO BYŁ?!
    KTO WRACA?!
    EEEJ ??
    *o*
    JA CHCE JUŻ NASTĘPNA CZĘŚĆ no...............
    jejku znów mi się feelsy włączyły...
    Twoja wina, i wina tego ff, ale go wielbię nie że coś.
    Dodawaj szybko kolejną część *O*
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że do gry wchodzi jakaś tajemnicza postać. Ktoś wraca do Baeka, ale kto? Czyżby Chan będzie może zazdrosny? Aish, tyle pytań i rozkmin. Sehun jako postrach szkoły. Nawet mu to pasuje, nie wiem czemu. W dodatku zajmuje pozycję lidera zamiast Chana. Wkurzyłabym się na jego miejscu, ale widocznie Wieczny jest dla nich ważny. Plus Hunhan powoli nabiera kształtu, co mnie bardzo cieszy. :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty