Tragiczny przypadek Byun Baekhyuna - rozdział 1



     To dopiero dwa dni wstawania o 6 rano, a ja już wyglądam jak zombie. Czwartek miał chyba najgorszy plan zajęć ze wszystkich dni. Dwie godziny matematyki to lekka przesada. Niemiecki też nie zachęcał do uczestniczenia na lekcji. Na szczęście nie było wf i była godzina wychowawcza.

    Na fizyce siadłem z niezłą gadułą. Nie mogłem się skupić na lekcji, ponieważ mój nowy kolega ciągle nawijał :

-Baekhyun, czemu się przepisałeś? Podoba ci się nowa klasa? - Ciekawski, wypytywał mnie o to tak, jakby nie mógł poczekać do przerwy.

-Nie za bardzo odpowiadała mi perspektywa spędzenia całego roku szkolonego w psychicznej klasie - wyszeptałem przepisując wzory z tablicy – Tak w ogóle to jak się nazywasz?

-Minhyuk, jeśli będziesz chciał się czegoś dowiedzieć to wal jak w dym, znam bojki z całej szkoły - powiedział dumnie - Chyba wpadłeś w oko Hyori. Nic tylko się na ciebie gapi, bawiąc się włosami. Masz branie stary. Ja kiedyś miałem podobną... - na szczęście dzwonek mnie uratował. Szybko spakowałem książki, wyszedłem z sali i udałem się jak najdalej od Minhyuka.

     Pod salą widziałem Chanyeola, który wygłupiał się z Sehunem. Ja usiadłem na ławce i delikatnie mówiąc gapiłem się na niego. Co ja poradzę na to, że jego oczy tak bardzo mi się podobają. Idealnie do niego pasowały i bez nich nie byłby tak przystojny. No dobra, może i by był. Nie moja wina, że kręcą mnie wysocy, dobrze zbudowani chłopcy, ok?

    Moje rozmyślania przerwał mi Chen. No tak, zapomniałem o nim wspomnieć. Był naprawdę sympatyczny. Trochę nieśmiały, więc trudno nam się rozmawiało przy ludziach ze szkoły. Pisaliśmy za to godzinami na facebook'u. Znamy swoje wszystkie sekrety. Dziwne, prawda? Tak dobrze się znamy, a mimo to żaden nie chce zagadać pierwszy.

- Baek, pamiętasz, że w sobotę jedziemy do miasta? - zapytał, niepewnie siadając obok mnie. Na co się lekko uśmiechnąłem. Zawsze to robię w jego towarzystwie.

- No jasne ChenChen, gdzież bym śmiał zapomnieć o moim serduszku. - Zaśmiałem się, zerkając w stronę drzwi od sali. W tamtej chwili zobaczyłem Chanyeola, który patrzył się na mnie ze smutkiem w oczach. Szybko odwróciłem wzrok i wróciłem do rozmowy z Chen'em.

- Już wiesz, co chcesz kupić? - Zapytałem, próbując nie odwracać się w stronę Chanyeola. - Pomożesz mi później wybrać nowe buty? Te mi się już trochę zniszczyły.

- Okej, tylko pamiętaj, że nie mamy na to całego dnia, bo muszę wrócić przed 18. Wiesz, że teraz moja mama wymaga opieki. - Posmutniał.

- Tak wiem, ale głowa do góry. Twoja mama to silna kobieta. - Próbowałem go podtrzymać na duchu. - Na pewno sobie poradzi.

- Może - westchnął - to jesteśmy umówieni, tak? - zapytał, na co ja pokiwałem głową - Dobra, idę do klasy, bo mam sprawdzian z historii. Na razie.

- Cześć, powodzenia życzę! - Krzyknąłem za nim, na co on odwrócił się i uśmiechnął lekko.

    Po chwili poczułem, jak ktoś siada bardzo blisko mnie i jego nogi aż ocierają się o moje. Oczywiście dla nikogo nie był zbyt wielkim zaskoczeniem fakt, że był to Chanyeol. Schylił się delikatnie, opierając swoją brodę o ręce i trwał tak przez jakiś czas. Nie wiedziałem jak na to zareagować, po prostu się mu przyglądałem. Miał strasznie męskie dłonie, których mogłem mu pozazdrościć. Mnie matka natura postanowiła obdarzyć dziewczęcym wyglądem. Nagle ni z tego, ni z owego Chanyeol odwrócił się w moją stronę i nadal na coś wyczekiwał.

- O co chodzi? - Zapytałem w końcu.

- O nic, po prostu czekam aż się odezwiesz. - Oznajmił. - Chciałem z tobą porozmawiać.

- Nie ma o czym - Powiedziałem to tak cicho, że nie wiem czy mnie usłyszał, ale nie mogę powiedzieć tego głośniej. Nie, kiedy patrzy na mnie tak pięknymi oczami. Onieśmielają mnie.

- Możesz powtórzyć? Nie usłyszałem cię. - Powiedział, tak jakby rozbawiony, uśmiechając się do mnie. Uśmiech też miał nieziemski. Jakby ktoś mnie zapytał o ideał chłopaka, z pewnością odpowiedziałbym Park Chanyeol.

- Nie ważne już - Zacząłem się uśmiechać, zawsze tak mam kiedy nie wiem co powiedzieć.

- Masz śliczny uśmiech Baekhyun. - Powiedział nagle, co kompletnie wybiło mnie z rytmu. Nagle do rozmowy dołączył Sehun i ściągnął mnie na ziemię.

- Yeol, przestań tak mówić, bo Eunji będzie zazdrosna. - Stwierdził.- To, że tego nie słyszy, nie znaczy, że nie mogę jej tego przekazać.

- Daj spokój, przecież nic złego nie zrobiłem, prawda Baek? - Spytał.

- Chyba nie - Odpowiedziałem po chwili zastanowienia. - Kto to w ogóle Eunji? Nie pamiętam, żeby ktoś taki uczył się w naszej szkole.

- To jego dziewczyna. - Wtrącił Sehun.

- Masz dziewczynę? - Zapytałem zaskoczony i z nutką rozczarowania w głosie. - Życzę szczęścia! - Powiedziałem z przesadzonym entuzjazmem. Nie oszukujmy się. Wcale nie byłem z tego zadowolony.

     Na szczęście dzwonek uratował mnie już kolejny raz tego dnia. I z szybko bijącym sercem próbowałem wejść do klasy. No właśnie, tylko próbowałem, bo nie dane mi było do niej wejść. I to wszystko przez tego perfekcyjnego idiotę. Złapał mnie za rękę i przyciągnął to siebie tak, że gdybym nie oparł się o jego klatkę piersiową to z pewnością straciłbym równowagę. A w ten sposób straciliśmy ją obydwoje i wylądowałem na Chanyeolu. Czułem jego oddech na mojej szyi. Był ciepły i opanowany. Byłem zakłopotany całą tą sytuacją i chciałem jak najszybciej z niego zejść. Tylko, że on miał co to mnie inne plany. Jedną ręką złapał mnie w pasie i przycisnął do siebie, o ile bycie jeszcze bliżej było możliwe, a drugą ręką postanowił mi zrujnować fryzurę.

- Dlaczego taki dla mnie jesteś? - Zapytał szepcząc mi do ucha.

    Jaki ja dla niego jestem?- pytałem sam siebie. Czego on ode mnie oczekuje? Przecież normalnie się zachowuję. On jest tym dziwnym. Dlaczego traktuję mnie jak swoją lalkę, mimo że jesteśmy sobie praktycznie obcy? Czego on tak naprawdę chce? Bawi się mną? Ja tak to rozumiem, więc nie mam zamiaru traktować go jak przyjaciela. Ma przecież dziewczynę. Dlaczego więc nie może dać mi spokoju? Czasami ta jego pewność siebie doprowadza mnie do szału, bo niby kto pozwolił mu naruszać moją przestrzeń osobistą?
    Poczułem się urażony. W sumie nie wiem dlaczego. Zobaczyłem w końcu, że ludzie lubią nosić maski. Chanyeol w szczególności. Niby taki miły i pomocny, a tak naprawdę jest egoistą, który nie widzi nic poza czubkiem swojego nosa. Bo gdyby było inaczej, to nie podrywałby takiego biednego i nieśmiałego chłopaczka jak ja, mając już dziewczynę. Nawet jeśli pominę siebie w tym wszystkim, to co musi czuć ta Eunji? Park jest skończonym chujem, jeśli wszystkich, którzy wpadną mu w oko traktuje tak, jak mnie albo bardziej "przyjaźnie".
    Moje rozmyślanie zostało przerwane czyimś chrząknięciem. I niestety tym razem nie był to Chanyeol. Gdy odwróciłem głowę, zobaczyłem dyrektorkę szkoły, która stała nad nami z założonymi rękoma i patrzyła na nas w dziwny sposób. Nie chciałem wiedzieć, o czym wtedy myślała.

- Dz-dzień dobry - przywitałem ją drżącym głosem, przeklinając w myślach durnia, który mnie w to wpakował.


     Incydent z dyrektorką nie przyniósł żadnych konsekwencji. Nie ukrywam, że odetchnąłem wtedy z ulgą. Nadal miałem ochotę udusić Chanyeola. Na szczęście Taehyung pozbył się całej negatywnej energii, która nie chciała mnie opuścić nawet na krok. A no właśnie, nie wspomniałem jeszcze o nim. To bardzo charyzmatyczny dzieciak, - Nie ważne, że jest ode mnie starszy. I tak zachowuje się jak dziecko - który chodził ze mną do 1 gimnazjum, zanim się przeprowadził. Muszę przyznać, że miał coś w sobie i mimo krótkiej znajomości zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Żałuję, że nie ma go tu teraz przy mnie. Ale w końcu od czego są sms'y. Nasza więź jest tak silna, że te kilkaset kilometrów nie robi na nas żadnego wrażenia. Zawsze są inne sposoby na komunikowanie się. Nie żyjemy już w średniowieczu.
      Zadzwoniłem do niego i odpowiedziałem, w jaki sposób zostałem przewodniczącym klasy. To trochę śmieszne, bo ja naprawdę się do tego nie nadaję. Nadal nie mogę w to uwierzyć, jak i również nie wiem czy się śmiać, czy płakać.

Mój dobry nastrój po rozmowie z Taehyungiem został zepsuty w chwili, gdy dostałem pewną wiadomość od niejakiego Chanyeola.

Boże, chyba nawet Ty nie wiesz co mu chodzi po głowie.






A/N: Wesołych świąt robaczki. Przepraszam, że znowu musieliście tyle czekać na moje wypociny. Pozdrawiam C;

Komentarze

Popularne posty