2 - Najlepszy kleryk




Studia to najgorsza rzecz na świecie. Ciągłe zaliczenia dobijały Luhana. Jedynym plusem całej tej sytuacji był oddzielny pokój w akademiku. Chłopak czuł się w nim lepiej niż we własnym domu. Pomieszczenie było przestronne i, co najważniejsze, posiadało stanowisko gracza. Tak naprawdę to było zwykłe biurko, przeznaczone do nauki. Luhan przekształcił je w swoje centrum dowodzenia. Podłączył laptopa do zasilania, położył obok słuchawki, podpiął myszkę i klawiaturę. W ten prosty sposób stworzył raj ze zwykłego akademika.

Zmuszony przez matkę uczęszczał na wykłady. Zazwyczaj siadał w ostatnim rzędzie, blisko drzwi, żeby jak najszybciej się ewakuować. Wyjaśnienia profesorów były co najmniej nudne. Każdy, komu nie zależało na ukończeniu studiów - w tym Luhanowi - ignorował słowa wykładowców. Gdy nauczyciele zadawali pytania, chłopak tylko obserwował swoich kolegów. Na jednego wzbudził szczególną uwagę.

Nieznajomy zawsze siedział w pierwszym rzędzie, ale nie posiadał żadnych notatek. O dziwo zawsze znał odpowiedź, nawet na najtrudniejsze pytania. Mimo to, nie można było nazwać go kujonem. Chłopak był bardzo przystojny. Posiadał smukłą sylwetkę i długie nogi. Jego kruczoczarne włosy opadały mu na czoło. Miał wyraźnie zarysowaną szczękę, aksamitną cerę i pełne usta. Jednak uwagę najbardziej przyciągały oczy. Jego tęczówki przypominały smołę, a jednocześnie błyszczały jak milion gwiazd. Wydawało się, że w spojrzeniu jednej osoby skrył się cały wszechświat. Luhan był nim zafascynowany. Podczas jednego wykładu zanotował jego imię w notesie. Obojętność, jaka wiecznie widniała na twarzy chłopaka, nadawała mu niebanalny wizerunek. Oh Sehun to z pewnością ciekawa persona.


***

Luhan od zawsze kochał konwenty. Gdy tylko coś było organizowane w jego okolicy, bez zastanowienia zamawiał bilet. Nigdy się nie zdarzyło, że po przyjeździe do domu był niezadowolony. Dlatego też, kiedy się dowiedział, iż w najbliższy weekend organizują podobne wydarzenie, od razu zadeklarował swoje przybycie.

Wszyscy fani anime, mang i gier kojarzyli nastolatka. Bywał na każdym konwencie, a do tego ma niepowtarzalny wygląd. Zawsze, gdy się pojawiał, był otoczony przez sznurek wielbicieli, którzy chcieli zamienić z nim słowo. Luhan był bardzo popularny w tych kręgach. Nie dość, że przypominał żywą postać wyciągniętą z animacji, to na dodatek był świetnym graczem.


Tym razem chłopak postanowił nieco urozmaicić imprezę. Zdecydował, że zrobi pożytek z pieniędzy od rodziców i zakupi parę przydatnych akcesoriów. W centrum handlowych wybrał długą, białą pelerynę i kostur zakończony czarnym kryształem, otoczonym srebrnymi zdobieniami. Przez jakiś czas zastanawiał się nad nakryciem głowy, ale stwierdził, że kaptur da lepszy efekt.


*

Dzień konwentu nastał bardzo szybko. Atrakcje, jakie oferował, niezwykle interesowały Luhana. Na pewno chciał uczestniczyć na panelu twórcy jego ulubionej gry, a także na pokazie cosplay. Gdy tylko pojawił się na miejscu, wzbudził ciekawość wszystkich dookoła. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mu się przebierać, więc żaden z zebranych nie spodziewał się takiego widoku. Mimo małego zamieszania, chłopak dostał się do sali, w której były poruszone ciekawostki na temat gry. Usiadł z boku, co nie umknęło uwadze autora.

- Chciałbym zaprosić na scenę jednego z czołowych graczy, który zaciekle ze mną dyskutował i doradzał, gdy powstawało moje dzieło. - Cała sala skierowała wzrok na pseudo czarodzieja, w białej szacie. - Luhan, nie wstydź się. - Roześmiał się mężczyzna.

- Nie widzę powodu, dla którego powinienem się wstydzić. - Chłopak posłał szeroki uśmiech w stronę prowadzącego, witając się z nim.

- Jak większość z was wie, Luhan świetnie posługuję się swoim klerykiem. - Zaczął. - Jednak ta klasa nie należy do popularnych. Myślę, że nasz kolega opracował swój styl walki i podzieli się z nami pewnymi spostrzeżeniami. - Mężczyzna przekazał mikrofon i czekał na słowa gracza.

- Panie Jung, nie sądzę, że mam wystarczającą wiedzę na ten temat, ale postaram się jak najbardziej przybliżyć innym tą postać. Otóż klerycy jeśli chodzi o walkę z reguły używają kontaktowych ataków, co jest wielkim błędem. Najlepiej używać czarów dystansowych, które spowolnią mojego przeciwnika i dadzą czas na uzdrowienie się.


- Znam świetnego kleryka, który nie stosuje tych zasad. - Odezwał się głos w tłumie. Luhan rozejrzał się i zauważył znajomą twarz. To był najlepszy student z jego roku, czyli Oh Sehun. Nieco się zdziwił obecnością chłopaka.

- Jeżeli ma odpowiedni ekwipunek i umiejętności to nie widzę problemu. Klerycy należą do tej samej grupy co kantorzy, którzy preferują walkę wręcz. Ja sam lubię czasem walczyć w ten sposób. Pozwala to zbliżyć się z innymi klasami. - Tłumaczył, cały czas się uśmiechając. Cieszył się, że oprócz niego są inni dobrzy gracze, którzy opanowali tę klasę.


*

Po panelu przyszedł czas na pokaz cosplay. Specjalnie zrobiono długi wybieg z połączonych ze sobą stołów. Pełen profesjonalizm. Osoby po kolei prezentowały swoje kostiumy. Było widać kto się naprawdę starał, a kto postanowił sobie pożartować. Jedna dziewczyna swoim strojem zachwyciła Luhana. Przebrała się za księżniczkę Zeldę, postać z lubianej przez chłopaka gry. Miała długie blond włosy, na których widniał złoty diadem z szafirem. Jej biało-liliowa suknia była przykryta zbroją, a w prawej ręce trzymała zdobiony miecz. Dziewczyna dumnie szła po wybiegu, do czasu, gdy jeden ze stołów przesunął się.

Księżniczka straciła równowagę i upadła na podłogę. Można było usłyszeć, jak jęknęła z bólu. Wokół niej pojawił się tłum gapiów. Niektórzy próbowali ją podnieść, ale Luhan w porę zareagował. Ten niefortunny upadek mógł doprowadzić do złamania jakiejś kości, więc chłopak musiał sprawdzić czy z poszkodowaną wszystko w porządku. Po dokładnych oględzinach zauważył, że z jej ręką jest coś nie tak. Złamał swoją laskę na pół i rozdarł swoją pelerynę tak, żeby stworzyła cienkie paski. Zgromadzeni przyglądali się tylko zdziwieni, na poczynania studenta.

- Co ty robisz? - Usłyszał nagle znajomy głos.


- Udzielam pierwszej pomocy - Odpowiedział nie przerywając swoich czynności. - Dziewczyna ma złamaną rękę, trzeba ją unieruchomić.

- Kim jesteś, żeby to robić? - Zapytał zdenerwowany, chwytając chłopaka za rękę. Luhan się odwrócił i stanął twarzą w twarz z Sehunem, który wszystko utrudniał.

- Zostaw go. - Odezwał się tłum. - Lunni jest najlepszym klerykiem.

Sehun na chwilę zamarł, puszczając swojego kolegę. Myślał, że się przesłyszał. Luhan nie mógł być jego kompanem. Jest zbyt dziwny, taki nieśmiały i skryty. Na dodatek nie wyglądał na syna znanej reporterki, jest na to za nijaki. Jego kleryk z pewnością nie był taką osobą. Miał charakter, był szczery do bólu, czasami nieco arogancki, ale to dało się zrozumieć. Sehun zawsze wyobrażał go sobie jako wykształconego człowieka, a nie takiego nieuka. To na pewno była pomyłka.




***




Wraz z drugim semestrem zbliżały się zajęcia praktyczne, które odbywały się na sali sądowej. Były to zwykłe ćwiczenia, mające na celu przygotować studenta do stresujących sytuacji. Profesor, który się tym zajmował, osobiście dobierał w pary.

- Luhan - Zwrócił się do chłopaka podczas wykładu. - Nie radzisz sobie najlepiej. Dlatego sądzę, że gdy będziesz miał inteligentnego przeciwnika, dasz z siebie wszystko. - Cała klasa ucichła, oczekując dalszych słów mężczyzny. - Będziesz w parze z Sehunem.

- Co? - Nastolatek zapytał tępo. Wszystkie pary oczu w sali były zwrócone w jego stronę. - Sehun to zupełnie inna liga. To tak, jakby pan zestawił ze sobą kota i mysz, żabę i muchę, przecież Oh mnie zje. Takie są prawa natury! - Mówił rozhisteryzowany, gestykulując rękoma.

- Wierzę, że się nie ośmieszysz. Oczywiście jeśli w końcu weźmiesz się do roboty. - Oznajmił profesor i wrócił do tłumaczenia nawyków przestępców.

Luhan nadal czuł się obserwowany. Rozejrzał się po sali i złapał kontakt wzrokowy ze swoim przeciwnikiem. Sehun uśmiechnął się do niego lekko i odwrócił przodem do tablicy, pozostawiając zawstydzonego Luhana z własnymi myślami.

Komentarze

Popularne posty