5 - Każdy dom skrywa tajemnice.



- Jest jeszcze coś. - Oznajmił Baekhyun, jego nieśmiałość była słodka. - Usłyszałem jak Sehun mówi do ciebie Lunni. O ile dobrze zrozumiałem jestem w twoim legionie i no cóż, chciałem cię lepiej poznać.

Luhan siedział oniemiały. Po raz pierwszy zdarzyła się mu taka sytuacja. Postanowił jednak, że to będzie bardzo ciekawe doświadczenie.

- Za kilka minut przyjedzie po mnie szofer. - Oznajmił. - Chcesz jechać ze mną do akademika?

-Słucham? - Zapytał zszokowany, patrząc na Luhana. - Czy to będzie w porządku? W końcu jestem dla ciebie obcą osobą, ty dla mnie też.

- Sam chciałeś nawiązać znajomość, a to jest świetna okazja. Nie sądzę, że mógłbyś zrobić mi krzywdę. - Stwierdził. - Poza tym nie jestem niebezpieczny.

- Tak jak myślałem. - Powiedział Baekhyun posyłając chłopakowi lekki uśmiech. - Masz ciekawe podejście do świata.

- Ktoś musi. - Zaśmiał się Luhan w momencie kiedy pod akademik podjechał samochód. Kierowca wyszedł i otworzył drzwi.

- Zabiera pan kolegę? - Zapytał mężczyzna.

- Tak

- Nie - Odpowiedzieli obydwoje. Byun był zakłopotany. Nie sądził, że kleryk mówił poważnie.

- Oj daj spokój Baekhyun. Będzie fajnie. - Stwierdził Luhan.

- Moi rodzice nie będą zbyt zadowoleni z faktu, że spędzam noc poza domem. - Rzekł blondyn.

- Rozumiem, iż fakt, że jestem synem wielkiej i wspaniałej pani Kang nie ma nic do rzeczy.

- Właściwie to oni bardzo lubią twoją mamę. - Oznajmił obserwując swoje buty. Okazało się, że jego czarne sznurówki są bardzo interesujące.

- No to problem z głowy. - Ucieszył się student. - A teraz wsiadaj. - Luhan wepchnął niższego od siebie chłopaka do samochodu. Nie, to wcale nie wyglądało na porwanie.

Jechali w kompletnej ciszy, przyglądając się widokom zza okna. Gdy dojechali na miejsce Baekhyun wydawał się lekko skołowany. Budynek wydawał się być bardzo znajomy. W półmroku trudno było dostrzec numer domu, a kiedy chłopak zobaczył dwie cyfry jego twarz zbladła.

- Coś się stało? - Zapytał Luhan, gdy wyszli z samochodu.

- Chanyeol tu mieszka. - Odpowiedział cicho, nie patrząc na swojego towarzysza.

- Ah naprawdę? - Zdziwił się chłopak. Wpisał kod, potrzebny aby wejść do akademika. - Mieszkam tu od 5 miesięcy, a nigdy go nie spotkałem.

- Pewnie dlatego, że studiuje kompozycje i teorię muzyki. - Rzekł, czekając aż Luhan odtworzy drzwi do swojego pokoju. - Poza tym mieszka piętro wyżej. - Dodał i rozejrzał się po pomieszczeniu. Pierwsze, na co zwrócił uwagę było stanowisko do grania. Widać, że było najważniejszym elementem tego pokoju. Mimo to, najbardziej zadziwiająca była kołdra, przedstawiająca Kirito, czyli głównego bohatera SAO. Okno było zasłonięte granatowymi roletami.

- Skąd w ogóle znasz uszatka? - Zainteresował się białowłosy.

- Poznaliśmy się na jednym z bankietów. To mój chłopak. - Oznajmił zadowolony z siebie, a później jego uśmiech lekko przyblakł. - Ale skąd ty wiesz jak na niego mówiono, kiedy był młodszy?

- Chodziliśmy do tego samego gimnazjum. Co prawda był klasę niżej, ale jednak to nie była duża szkoła... - Przerwał na moment. - Mieliśmy się przecież lepiej poznać. - Stwierdził. - Studiujesz coś?

- Tak, grafikę komputerową - Powiedział dumnie. - A ty?

- Prawo, ale nie z własnej chęci. - Odpowiedział Luhan. - Medycyna mnie bardziej interesuje, ale moją mamę nic nie obchodzi. Informatyka też by do mnie pasowała. Niestety los mnie pokarał i wylądowałem na tym samym kierunku z Sehunem. - Mówił zirytowany.

- Sehun zachował się jak dupek, ale to pewnie przez fobie z dzieciństwa. Chanyeol się z nim przyjaźni. Po prostu o tym zapomnij i jutro daj z siebie wszystko. Jeśli zrobimy ten event wszyscy będą zadowoleni. - Stwierdził.

Luhan już nic nie mówił na ten temat. Nie za bardzo cieszył się na wspólne granie z tym palantem. Stwierdził, że jeśli wojownik będzie potrzebował wparcia, to pomoże mu na samym końcu. Sam powiedział, że jego kleryk jest ofiarą losu, niech ma za swoje.

Rozmowa z Baekhyunem ciągnęła się przez całą noc. Oboje mieli wiele wspólnych pasji. Luhan ustalił z Byunem, że stworzą własną grę komputerową. Na początku nie wiedzieli czy chcą zwykłą strzelaninę, czy jakąś skomplikowaną grę, w której potrzebna była wiedza taktyczna. W końcu wybrali drugą opcję. Stwierdzili, że wtedy gra będzie ciekawsza i rozwijała umiejętności strategiczne gracza. Podzielili nawet między siebie obowiązki. Baekhyun miał zająć się grafiką, a Luhan stworzyć kod źródłowy. Kilka lat spędzonych na testowaniu gier i współpracy z informatykami wystarczyło, aby chłopak nauczył się tylu skomplikowanych czynności. Żeby gra była co najmniej dobra potrzebowała oprawy dźwiękowej. Blondyn stwierdził, że jego chłopak z przyjemnością im pomoże, bo muzyka to jego pasja. W ten oto sposób powstał genialny plan dwójki studentów.

*

Niedzielny event wyglądał inaczej niż to sobie zaplanował Luhan. Na serwerze był zalogowany cały legion z wyjątkiem jednej osoby. Wojownika nie było, a kleryk poczuł dziwną pustkę.

- Gdzie Hun? - Zapytał jego przyjaciela.

- Nic nie wspominał o tym, że go nie będzie. - Odpowiedział Chanyeol.

- Nie ważne, poradzimy sobie bez niego. - Stwierdził asasyn.

- Możemy już zaczynać? - Zapytał zniecierpliwiony bard.

Gracze stwierdzili, że Sehun zrezygnował ze wspólnego grania. Gdy nie pojawił się po 15 minutach zaczęli walkę bez niego. Jednak nikt tak naprawdę nie wiedział, co chłopak teraz przeżywał.

*

Wielki salon z pozoru wyglądał normalnie. Żyrandol rzucał światło na mały, drewniany stolik do kawy. Obok znajdowała się kremowa, skórzana kanapa. Gdzieś w koncie niewielka roślinka żyła sobie, czekając na wschód słońca, który wpadał do środka przez okna. W kominku syczało palące się się drewno, nadające klimatu temu pomieszczeniu. A pan Oh okładał syna pasem. Właśnie na tym kończyła się normalność tego miejsca.

Sehun skulony przyjmował każdy cios od swojego ojca, powstrzymując łzy napływające mu do oczu. Niestety w jego domu panowały takie, a nie inne zasady.

- Przyniosłeś nam wstyd gówniarzu. - Syczał z gniewu. - Zepsułeś cały bankiet. - Nadal wymierzał mocne ciosy, raniąc swojego potomka. Chłopak nie mógł nic zrobić. Wiedział, że zasługiwał na karę. Przez niego przyszłe plany matki i pani Kang mogły się nie powieść. Nie miał żadnego usprawiedliwienia.

- Kochanie, wystarczy już. - Stwierdziła kobieta cichym głosem, lekko drżąc ze strachu przed swoim mężem. - Gdy na wykładzie będzie wyglądał jak siedem nieszczęść, to z pewnością nikt go nie zechce. - Wyjaśniła.

- Słusznie. - Zgodził się z nią mężczyzna, a następnie zwrócił się do syna - Wstawaj bękarcie i się ogarnij. Wszystko ma wrócić do normy. Wiesz, że kończy ci się czas. - Sehun skinął głową.

Z ogromnym bólem wyszedł z pomieszczenia. Wyjął z lodówki lód i zrobił z niego okład. Ból był nieznośny, ale szło się do niego przyzwyczaić. Każda blizna na ciele Sehuna dodawała mu siły. Wiedział, że skoro poprzednie incydenty go nie zabiły, to na pewno wzmocniły go fizycznie jak i psychicznie. W końcu ból posiada w sobie magię.

Komentarze

  1. Czy Ty wiesz jaki szok przeżyłam?! Dzień w dzień sprawdzam, czy dodajesz coś, raz nie weszłam i bum, kilka rozdziałów nowego opowiadania....... Podziwiam, serio.
    Spodobało mi się, i to bardzo. Matka Luhana tak mnie drażni, że mam nadzieję że ją uśmiercisz XD
    Proszę powiedz mi, że sytuacja Sehuna w domu połączy go z Luhanem ;-;
    Będę czekać z niecierpliwością na rozwój wydarzeń! I na baekyeola też haha
    Życzę mnóstwa weny, powodzenia!
    -Minn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ♥
      Z pewnością Sehun zbliży się z Luhanem, ale kiedy to nastąpi - nie wiadomo.
      To opowiadanie publikowałam na swoim wattpadzie, tam częściej się coś pojawia.
      Matka będzie żyć niestety xD
      Pozdrawiam~~

      Usuń

Prześlij komentarz