Tragiczny przypadek Byun Baekhyuna - rozdział 2
Piątek, ostatni dzień harowania w szkole. W końcu mogłem sobie pozwolić na chwilę przyjemności i zrealizować moje długo odkładane plany. Umówiłem się nawet na wspólne granie z jakąś dziewczyną, którą poznałem przez internet.
Oczywiście zanim to nastąpiło musiałem wybrać się na zajęcia. Tata podwiózł mnie, kiedy jechał do pracy. Niestety lekcje zaczynały się dopiero za godzinę, więc musiałem poczekać w szatni, w której nie łapie wi-fi! Normalnie to jakiś koszmar.
Przebrałem się i usiadłem na ławce czekając na pierwszy autokar. Na szczęście długo się nie nudziłem, bo po jakiś 5 minutach w szatni pojawił się uśmiechnięty od ucha do ucha Luhan.
Wyglądał na wyjątkowo szczęśliwego, a ta radość aż od niego promieniowała. Gapiłem się na niego jak głupi, bo nie wiedziałem czy zapytać o powód czemu jest taki wesoły, czy lepiej sobie odpuścić, gdyż może być z nim jeszcze gorzej. Koniec końców to on nie wytrzymał i krzyknął na całą szatnie piskliwym głosem:
- Mój tata wrócił z Niemiec! - Potem się trochę uspokoił i kontynuował. - Przywiózł mnie dziś do szkoły. Wziąłem nawet żelki, które mi kupił. Chcesz spróbować? - Zapytał, wyjmując z plecaka całą siatkę rozmaitych żelek. W sumie to nie ma się czemu dziwić. On wręcz kocha żelki i gdyby można by za nie wyjść, to już dawno by się z nimi chajtnął.
- Nie dziękuję - Powiedziałem z lekkim rozbawieniem w głosie. Nie oszukujmy się. On wyglądał komicznie patrząc na te żelki jak na swojego wybawiciela. Ogarnął się po chwili, bo do szatni przyszedł Sehun.
- Cześć - Odezwał się schrypniętym głosem. Gdy się z nim przywitałem, usiał w samym rogu i zaczął się w ciszy przebierać. W między czasie Luhan zerkał to na niego, to na mnie i nie wiedział co ze sobą zrobić. Ja sam nie mogłem znieść tej przytłaczającej ciszy, więc postanowiłem opowiedzieć swojemu przyjacielowi o swojej nowej znajomości.
- Pamiętasz jak mówiłem ci, że znalazłem fajną grę MMO? - Luhan pokiwał niepewnie głową, a ja kontynuowałem. - No więc napisałem na twitterze, że dopiero zaczynam w to grać i w ogóle. Potem poszedłem zrobić sobie coś do jedzenia i gdy wróciłem miałem jakieś 6 powiadomień. Okazało się, że dziewczyna, która mnie obserwuje też w to gra. Napisała, żebym jej pytał jakbym czegoś nie wiedział. Znasz mnie co nie? - Zapytałem, choć odpowiedź była logiczna. Zirytowałem trochę Luhana, bo pokiwał przecząco głową. - No nie ważne. Ja jak to ja. Chciałem się z nią zaprzyjaźnić i od słowa do słowa dowiedziałem się, że mieszkamy blisko siebie. Całkiem fajnie się pisało. Ma na imię Seolhyun i jest młodsza ode mnie. - Mój przyjaciel już chyba przestał mnie słuchać, bo zaczął się bawić swoją komórką, ale i tak dalej ciągnąłem swój monolog - Ucieszyłam się, że jestem starszy, wiesz ta odpowiedzialność i te sprawy. W każdym bądź razie umówiłem się z nią dziś na granie. Trochę się stresuję, bo z nikim, kogo nie znam tak nie robiłem. - Przerwałem opowieść, bo w drzwiach od szatni stanął Chanyeol. Co znaczyło, że przyjechał drugi autokar.
Nie chciałem zajmować miejsca, bo mimo tak licznej klasy, sama szatnia nie zmieściłaby więcej niż 10 osób. Skierowałem się w kierunku wyjścia i poprosiłem Chanyeola, żeby się przesunął, ale on ani drgnął. Pomyślałem sobie jakim on jest irytującym człowiekiem. Potem przypomniałem sobie wczorajszą wiadomość i aż mnie ciarki przeszły. Na szczęście mój kochany Luhan zauważył moją bezsilność i już znacznie agresywniej kazał Chanyeolowi się przesunąć. W duchu dziękowałem swojemu przyjacielowi, że jest taki bezpośredni i niczego się nie wstydzi.
Lekcje mijały wyjątkowo szybko. Odwołali nam ostatnią godzinę, ponieważ nasza pani od angielskiego nagle zachorowała i nie było nikogo na zastępstwo. Jakoś nikt nie smucił się z tego powodu. Ruszyliśmy wszyscy do szatni, żeby się przebrać i szczęśliwie zacząć weekend.
Zabrałem swoje buty i odszedłem kawałek, żeby móc się spokojnie przebrać. Gdy miałem zakładać drugiego buta poczułem jak silne ramiona obejmują mnie od tyłu. Silne, bo nie mogłem się wyrwać z tego uścisku. Zrezygnowany spojrzałem do tyłu i zobaczyłem uśmiechniętą twarz Chanyeola.
- Nie dasz mi się przytulić? - Wyszeptał mi wprost do ucha, co wywołało u mnie rumieńce. - Nie bądź dzikus Baek. Przecież już wszystko sobie wyjaśniliśmy.
Szczerze mówiąc sam nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Rozglądałem się dookoła byle nie spojrzeć w oczy Parka. Właściwie nie zrobiłbym nic złego, gdybym go tu teraz przytulił. Przecież sam powiedział mi, że zerwał z Eunji.
Odwróciłem się tak, żeby stanąć do niego przodem i delikatnie go objąłem. On wzmocnił uścisk, przyciągając mnie jeszcze bliżej siebie. Po chwili odsunąłem się lekko od niego, a potem dostałem buziaka w policzek. Tak, na pewno mi się to nie przewidziało. Ten przystojny olbrzym mnie pocałował, przy wszystkich i nie miał żadnych oporów.
- To cześć dzikusie - Pożegnał się wychodząc, a ja stałem jak wryty uśmiechając się sam do siebie. No ładnie się ten weekend zapowiada.
Gdy wróciłem do domu od razu skierowałem się do swojego pokoju. Zamknąłem drzwi i rzuciłem się twarzą na łóżko. Rozmyślałem o tym co powinienem zrobić aż w końcu doszedłem do wniosku, że najlepiej będzie jak zadzwonię do Taehyunga. Wyjaśniłem mu co się dziś stało, a on, jako iż jest doświadczony w związkach powiedział, żebym na razie nie robił nic. Niechętnie, ale zaufałem jego poradzie i po prostu zająłem się swoimi obowiązkami domowymi. Posprzątałem pokój, zrobiłem sobie kanapki, które miały zastąpić mi ciepły i pożywny obiad. Włączyłem laptopa, a następnie zalogowałem się na facebooka. I po prostu czekałem aż zielona kropeczka pojawi się przy nazwisku Chanyeola.
Od Park Chanyeol :
- Cześć dzikusie
W momencie kiedy usłyszałem dźwięk wiadomości moje serce zaczęło szybciej bić. Zacząłem się wiercić na krześle i prawie bym się przewrócił z nadmiaru emocji. Baek tylko spokojnie, to tylko Yeol. Agh kogo ja oszukuje, to AŻ Yeol
Byun Baekhyun:
- Hej ;) Co tam?
Świetnie Baek, dobrze ci idzie. Spokojnie
Park Chanyeol:
- Myślę o pewnej wyjątkowej osobie. Kiedy dasz mi się lepiej poznać?
O Matko Boska Częstochowska, on chce mnie lepiej poznać? Czy może zaraz Luhan obudzi mnie z tego pięknego snu.
Byun Baekhyun:
- Może kiedyś, ale na pewno nie w szkole. Szkoła to mój wróg numer 1!
O czym ja pisze. Baek, debilu jeden weź się ogarnij w końcu. Nie możesz zrobić z siebie debila. Wyluzuj, tak uspokój się. Jest dopiero 19... CO? OD KIEDY CZAS TAK SZYBKO LECI. BOŻE, JA JESTEM UMÓWIONY! KOŃCZ TE AMORY I WYMYŚL JAK PRZEPROSIĆ SEOLHYUN KRETYNIE!
- Wybacz Park, ale jestem umówiony. Muszę iść. Cześć
Park Chanyeol:
- Umówiony? Z kim??
- Halo Baek
- Ja ci nie wystarczam?
- Ok, Papa :*
No to mi się zazdrośnik trafił .
Otworzyłem skype. Seolhyun była już dostępna, więc do niej zadzwoniłem.
Świetnie się nam razem grało i rozmawiało. Niepotrzebnie się tak tym denerwowałem. Ta dziewczyna jest wprost idealna. Radosna, miła i bezpośrednia, po prostu kocham te trzy cechy. Pewność siebie w sumie też jest miło widziana. Wracając, Seolhyun i ja z pewnością zostaniemy przyjaciółmi. Rozmowa z nią była przyjemna i się kleiła, w przeciwieństwie do konwersacji z Chanyeolem. Okazało się nawet, że jej starszy brat Sungjae chodzi ze mną do klasy. Świat jest taki mały. Szkoda, że ona chodzi do liceum tylko dla dziewczyn, gdzie chłopcy nie mają wstępu.
Cały w skowronkach wyjąłem z szafy czyste bokserki i ręcznik, a następnie udałem się do łazienki wziąć prysznic. Gdy spojrzałem w lustro już nie mogłem od siebie oderwać wzroku. Nie byłem aż tak brzydki, do piękności też mi wiele brakowało. Po prostu byłem przeciętny, a patrząc na swoje odbicie zastanawiałem się czy ktoś będzie chciał być z kimś takim. Chociaż jakby dodać mój charakter byłbym super popularny, w końcu jestem zajebisty - zaśmiałem się w myślach.
Napuściłem wody do wanny i dodałem swojego ulubionego pomarańczowego płynu do kąpieli. Rozebrałem się, spoglądając jeszcze przez chwilę w lustro i zanurzyłem się w ciepłej wodzie, która ze wszystkich stron oblewała moje ciało. Na mojej skórze było widać czerwone plamy powstałe na skutek gorąca, ale nie przejmowałem się tym. Siedziałem i rozmyślałem o moim nieszczęsnym życiu do czasu aż woda wystygła. Doszedłem do wniosku, że boję się już otworzyć na osoby, z którymi mogę doczekać się szczęśliwych rodzinnych chwil. Do tej pory pamiętam moją głupią miłość do Minji.
Gdy byłem jeszcze w pierwszej klasie zawróciła mi w głowie. Pisałem z nią dniami i nocami. Chodziłem po całej szkole, rozglądając się za nią, a gdy ją zobaczyłem od razu uciekałam z rumieńcami na twarzy. Dzięki niej zacząłem chodzić do Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej, w skrócie MDP. I za to, mimo wszystko jestem jej niezmiernie wdzięczny. No ale cóż, nic nie może wiecznie trwać, np. moje szczęście. Byłem w niej strasznie zakochany, a okazało się, że Minji znalazła sobie chłopaka. Strasznie to przeżywałem, bo to była moja pierwsza, taka prawdziwa miłość. Znaczy tak mi się wtedy wydawało. Jako dzieciak nie rozumiałem jeszcze wielu spraw, więc pod wpływem chwili zniszczyłem maszynkę taty, a jej ostrzem zrobiłem kilkanaście kresek na nadgarstku. Nie 2 czy tam 3, a 12! Gdyby mama się nie przebudziła w nocy i nie sprawdziła czemu się jeszcze u mnie świeci, to teraz prawdopodobnie wąchałbym kwiatki od spodu. Na szczęście mięło parę lat, a ja nieco dojrzałem. Te moje życiowe historie... Pewnie będę miał jeszcze nie jedną taką opowieść.
Wyszedłem z wanny i założyłem bokserki. Ręcznik przerzuciłem przez szyję, żeby woda z włosów nie zmoczyła już suchego ciała. Wszedłem do pokoju i otworzyłem szafę z zamiarem znalezienia sobie jakieś koszulki, ale dźwięk zza okna przyciągnął moją uwagę. Otworzyłem je i rozejrzałem się po okolicy. Mój wzrok utkwił na Chanyeolu. Zamrugałem parę razy i odwróciłem się do niego tyłem. Chwileczkę .... CO PARK CHANYEOL ROBIŁ POD MOIM OKNEM DO CHOLERY JASNEJ!? Spojrzałem na niego przechylając głowę:
- Co ty tu robisz?!
- Stoję - odrzekł swoim głębokim jak studnia głosem - i przyglądam się twojej próbie uwodzenia. - Dodał z uśmiechem na twarzy.
- Jakiego uwodzenia? Ja przecież... cholera! - zakląłem. Z tego wszystkiego zapomniałem, że mam na sobie tylko bokserki. Moje zażenowanie nie znało granic. Próbowałem zakryć czymś swoje ciało na co Yeol tylko się roześmiał. Musiałem śmiesznie wyglądać skoro tak zareagował. Rozzłościłem się i zamknąłem okno zasuwając rolety. Przeklęty Park Chanyeol!
Po chwili dostałem sms od nieznanego numeru:
- Baek, nie ignoruj mnie. Zobacz jak się staram. Wpuść mnie do środka! >.<
Otworzyłem z powrotem okno -nadal prawie nagi- i patrzyłem na niego jak na kosmitę.
- Skąd masz mój numer telefonu? - zapytałem zaskoczony.
- Twój przyjaciel był tak miły i mi pomógł. - Mówiąc to wlazł na barierkę od balkonu i jakimś cudem znalazł się u mnie w pokoju. - Kusząco wyglądasz, mógłbym cię schrupać - podsumował.
-ZBOCZENIEC! - krzyknąłem zdecydowanie za głośno, ktoś z domowników mógłby się tym zainteresować, więc Chanyeol zakrył mi usta. Spojrzał mi w oczy i zrobił uspakajający gest. Gdy się ogarnąłem, zrozumiałem powagę sytuacji. Nie mogę sobie pozwolić na to, żeby do mojego pokoju weszła rozhisteryzowana mama z nożem w ręce. Yeol widząc, że ze mną już wszystko okey przesunął rękę na mój policzek i już wiedziałem do czego zmierza. Zaczął przysuwać swoją twarz do mojej. Z każdym centymetrem bliżej ja cofałem się o 5. Niestety łóżko postanowiło zrobić mi psikusa i się o nie potknąłem lądując na kolorowych poduszkach. Chanyeol wykorzystał tą sytuację. Usiadł na mnie i znalazłem się między jego nogami. Złapał za moje nadgarstki, kompletnie mnie obezwładniając. Po chwili poczułem jego miękkie usta na swoich. Skamieniałem. Nie wiedziałem co robić. - TO BYŁ MÓJ PIERWSZY POCAŁUNEK! Halo nieśmiały jestem! Muszę przyznać, że to było bardzo przyjemne uczucie. - Poczułem motylki w brzuchu. Zacząłem niemrawo oddawać pocałunki, a przynajmniej tak mi się wydawało. Chłopak uśmiechnął się lekko i zaczął coraz namiętniej molestować moje usta. Przejechał językiem po mojej wardze. - Z tego co wyczytałem z fanfiction znaczyło to, że chciał abym pozwolił mu penetrować wnętrze swoich ust językiem. Jejku, w tej chwili nikt nie wie jak się cieszę, że czytam takie bzdury po nocach. Pocałunek Chanyeola to ziścienie marzeń każdej nastolatki <w tym mnie>, pragnącej emocjonującego życia intymnego. Bo pocałunek jest bardzo intymny. - Przestałem logicznie myśleć kiedy Park zaczął zasysać moją skórę na szyi, kierując się coraz niżej. Przeszły mnie ciarki, a z ust wydostał się niechciany jęk. Poczułem, że chłopak przestał na moment. Odważyłem się spojrzeć na niego i nasze oczy się spotkały. Uśmiechnął się jak typowy badboy i wrócił zabawić się z moimi ustami.
Niestety przyjemne pieszczoty przerwał mój tata, który nagle wszedł do pokoju. - Jejku tato kocham cię nad życie, ale wypierdalaj z tego pokoju, bo właśnie mój ideał się mną zajmuje.
Chanyeol wstał ze mnie i się uśmiechnął do mojego tatusia. Ten tylko patrzył to na mnie, to na niego. Był wyraźnie w szoku, a jego mimika wyrażała odrobinę złości. Zanim cokolwiek powiedział Park go wyprzedził:
- Dobry wieczór panie Byun, miło mi poznać. Przyszedłem wyruchać pańskiego syna - Powiedział z tam samym wyrazem twarzy, a ja miałem ochotę go udusić. Otaczają mnie idioci! Przystojni, ale cholerni idioci!
**********
Yyy powinnam w ostrzeżeniach napisać, że rozdział był pisany na szybko?
Ahh stresuję się ;-; Pierwszy raz piałam coś takiego i nie za bardzo mam w tym wprawę.


WHAT, WHAT, WHAT,WHAT ? :OOOOOO
OdpowiedzUsuńCHCĘ WIĘCEJ, MOJE UZALEŻNIENIE KRZYCZY I BŁAGA O WIĘCEJ <3
OŁŁŁ, I WANT MORE, MORE, MORE <3
super się zapowiada ^^ czekam na kolejny rozdział <3
W takim razie zapraszam na wattpada C;
Usuń