Tragiczny przypadek Byun Baekhyuna - rozdział 6
*Chanyeol*
Zerwałem się z lekcji i stałem pod drzwiami Baekhyuna. Od soboty nie pojawił się ani razu w szkole, a jest już środa. Byłem zły, ale równocześnie się o niego martwiłem. Gdy zobaczyłem go wtedy z tą dziewczyną poczułem się zazdrosny. Zdawałem sobie sprawę, że nigdy nie będę z nim w takich relacjach.
Drzwi otworzyła mi jego mama. Zdziwiłem się, bo myślałem, że pracuje. Zaprosiła mnie do środka.
- Ty musisz być Chanyeol. - Stwierdziła uśmiechając się. No to już wiem, po kim Baek ma taki śliczny uśmiech. - Napijesz się czegoś?
- Nie, dziękuję pani Byun. Przyszedłem do Baekhyuna - Oznajmiłem. - Nie daje znaku życia, więc się martwiłem.
- Ah tak. - Zasmuciła się. -Baekki jest w szpitalu, na obserwacji.
- Jak to? - Zdziwiłem się. - Co mu się stało?
- No cóż, siadaj. Wszystko ci wyjaśnię. - Powiedziała wskazując mi fotel. - Baekhyun ostatnio miał problemy ze zdrowiem. Był osłabiony i nie miał na nic siły. Na początku zignorowałam go, bo on ciągle marudzi, ale z czasem zaczęła mu lecieć krew z nosa. Przestraszyłam się, więc wysłałam go do lekarza. Pan doktor napisał skierowanie do szpitala na badania kontrolne. Teraz wystarczy czekać na wyniki. - Gdy skończyła wstałem i poszedłem w stronę wyjścia.
- Dziękuję pani Byun, muszę już iść.
*Baekhyun*
Gdy przyszedłem w poniedziałek do szpitala byłem miło zaskoczony. Sympatyczne pielęgniarki od razu się mną zajęły. W sali, której miałem spędzić 4 dni był już jeden chłopak. Na początku było niezręcznie, ale później okazało się, że jest naprawdę sympatyczny. Mimo mojej pierwszej nieśmiałości przełamałem się i zaprzyjaźniłem z Chłopakiem. Miał na imię Jackson. Był naprawdę rozmowny. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, a aura wokół niego tak jakby rozświetlała całą salę, która na marginesie i tak była jasna. W ciągu trzech dni ciągle odwiedzała go dziewczyna, która była równie pozytywna co on. Niestety dziś po południu już wychodził, a ja zostanę sam.
- Hej Baek, rozchmurz się - Jackson pakując się posłał mi uśmiech.
- Łatwo ci mówić. Ty już wychodzisz, a ja muszę spędzić tu jeszcze noc. - Rzuciłem się zrezygnowany na łóżko.
- To tylko jedna noc Baek. Znajdź sobie jakieś zajęcie. -Doradził.
- Nie mam co robić. Skończył mi się internet w telefonie, a nie pobrałem żadnego anime. - Wypukałem, tłumiąc głos poduszką.
- Wiedziałem!- Krzyknął zadowolony.
- Wiedziałeś, co? - Zainteresowałem się.
- No, że oglądasz anime i w ogóle. Mam wielu takich znajomych, więc umiem to rozpoznać. - Powiedział dumnie. - Wydajesz się nieśmiały, ale naprawdę jesteś bardzo pozytywną osobą Baekki. Widać to po sposobie jakim się uśmiechasz, gdy o czymś mówisz.
- Nie przesadzaj. - Przerwałam mu, bo czułem, że szykuje się wykład na temat psychologi.
- Nie przesadzam! Mówię prawdę. - Przerwał, bo drzwi od sali, do których siedziałem tyłem uchyliły się. Jackson uśmiechnął się przyjaźnie. - Baek, chyba masz gościa. - Odwróciłem się, i byłem naprawdę szczęśliwy, gdy zobaczyłem znajomą osobę.
- Cześć Seolhyun.- Przywitałem się podskakując na łóżko.
- Hej oppa. Nie przeszkadzam? - Zapytała nieśmiało.
- Nie no co ty. - Zauważyłem jak dziewczyna zerka na mojego nowego znajomego. - To Jackson, Jackson poznaj Seolhyun. - Przedstawiłem ich sobie.
- Miło mi - Powiedziała Seol posyłając nieznajomemu lekki uśmiech.
- Mnie również. Baekhyun nie wspominał, że ma dziewczynę. - Wypalił nagle, a ja miałem ochotę przywalić sobie w głowę.
- Umm - Zaczęła zawstydzona, spuszczając głowę. - Ja i Baek nie jesteśmy parą.
- Naprawdę? - Chłopak się zdziwił. - Po waszym zachowaniu wygląda to właśnie jakbyście byli razem.
- Ale nie jesteśmy. - Przerwałem, wskazując Seolhyun miejsce obok mnie. Dziewczyna usiała na łóżku, a ja dałem jej całusa w policzek. - Dziękuję, że przyszłaś mnie odwiedzić.
- EJ! Oszukujecie! - Naburmuszył się Jackson. - Jak na was patrzę, to nie widzę możliwości, że tylko się przyjaźnicie!
- Bądź bardziej otwarty na świat. - Zaśmiałem się.
Rozmawialiśmy razem przez parę godzin. Seolhyun bardziej ośmielona opowiedziała Jacksonowi o tym jak się poznaliśmy. Oczywiście ten uparciuch nadal twierdził, że ze sobą chodzimy. Seol próbowała mu to wytłumaczyć, ale w końcu dała sobie z tym spokój. Ja też nie wierzyłem, że chłopak w końcu zrozumie. Niestety popołudnie zbliżało się nieubłaganie i musieliśmy się pożegnać z Jacksonem. Zanim wyszedł wymieniliśmy się numerami i umówiliśmy na wspólny wypad na kręgle. Zauważyłem, że Seolhyun naprawdę go polubiła, więc nie martwiłem się niezręczną atmosferą.
Dziewczyna postanowiła potowarzyszyć mi do wieczora. Pomogłem jej odrobić lekcje, które miała na jutro i wytłumaczyłem zadania z matematyki. Nienawidzę matmy, ale mimo to jestem w niej dobry i umiem dobrze tłumaczyć. Seolhyun słodko mi podziękowała. I wyszła z sali kupić coś dobrego do jedzenia, bo nie oszukujmy się, szpitalne żarcie jest okropne.
Gdy usłyszałem kroki odwróciłem się, chcąc podziękować dziewczynie, ale to ktoś inny stał w drzwiach. Mówiąc "ktoś inny" mam na myśli Chanyeola. Trzymał w ręce dużego misia, możne nawet większego ode mnie. Przyglądał mi się, a ja do końca nie wiedziałem co się dzieje.
- Chan? - Zapytałem niepewnie. - Co ty tutaj robisz?
- Przyszedłem cię odwiedzić. - Odpowiedział uśmiechnięty od ucha do ucha, pokazując szereg białych zębów. - I mam dla ciebie mały prezent. - Wskazał na "drobiazg", który trzymał. Podszedł do mojego łóżka i położył obok misia. Ucałował mnie w czoło i bez pytania usiadł, nie pozostawiając między nami wolnej przestrzeni.
- Co ty robisz? - Odsunąłem się od niego, gdy chciał mnie pocałować. - Chanyeol to nie jest odpowiednie miejsce.
- Martwiłem się o ciebie - Przyznał się.
- Oppa, nie wiedziałem co ci kupić, więc wzięłam tylko... - Seolhyun stanęła jak wryta, gdy zobaczyła tego samego chłopaka, który wcześniej ją przestraszył. - Baekhyun? - Szepnęła i powoli wyszła z sali.
- Seol! Zaczekaj - Krzyknąłem za nią, odpychając Chanyeola, który próbował mnie zatrzymać. Dziewczyna siedziała na korytarzu, przyciskając kolana do siebie. - Hej, kruszynko. Co się dzieje?
- Baek, skąd ty go w ogóle znasz? - Spojrzała na mnie. - On jest straszny.
- Nie jest taki zły. - Objąłem ją ramieniem. - Chodź, sama się przekonasz. - Złapałem dziewczynę za rękę i przyprowadziłem z powrotem do sali. Na łóżku leżał Chanyeol, który na nasz widok podniósł się do siadu.
- Dobra mała. - Zwróciłem się się do dziewczyny - To jest Park Chanyeol, chodzimy razem do klasy. - Na te słowa zdziwiła się i spojrzała mi w oczy, jakby chciała znaleźć dowód, że to kłamstwo. - Oj już nie patrz tak na mnie. Chanyeol, - Chłopak patrzył na nas marszcząc brwi. Ten to dopiero jest zazdrosny. - poznaj proszę Seolhyun. - Obydwoje skinęli lekko głowami.
- Nie wiedziałem Baekhyun, że tak szybko znajdziesz sobie pocieszenie. - Burknął pod nosem. Zaciskając dłonie na prześcieradle.
- O co ci chodzi? - Zapytałem, zaskoczony zachowaniem Chanyeola.
- Nie udawaj greka. Już zapomniałeś co się stało w sobotę. - Zapytał sztyletując mnie spojrzeniem. - Chciałem ci powiedzieć coś ważnego, ale widzę że to już nieaktualne. - Chłopak spojrzał na Seolhyun, która schowała się za mnie. Widząc jej reakcję Chanyeol wstał i wyszedł nie mówiąc ani słowa.
- Hej Seol, wytłumaczysz mi czemu się tak dziwnie zachowuje?
- Nie wiem oppa, może wysunął złe wnioski jak Jackson? - Słusznie zauważyła.
Cholera, naprawdę nie wiem co powinienem zrobić. Czemu wszystko musi się tak komplikować? Chcę iść spać i zapomnieć o wszystkich i wszystkim. Wiele bym oddał, żeby te nieporozumienia same się rozwiązały. Nie mam siły na rozmowy. Zwłaszcza z Chanyeolem. Po prostu pragnę się położyć i obudzić za rok.

Komentarze
Prześlij komentarz