7 - Coś, co zapewni ci bezpieczeństwo.



Sehun właśnie wyszedł z posterunku policji. Zeznawał przeciwko ojcu. Funkcjonariusze oznajmili mu, że po usłyszeniu historii z ust jego matki, pana Oh może czekać do 10 lat pozbawienia wolności. Według kodeksu karnego w art. 207 nie może liczyć na surowszy wymiar kary. Sehun był zły, bo z całego serca liczył na krzesło elektryczne, za to co robił przez te wszystkie lata swojej rodzinie. Niestety prawo nie bierze nawet tego pod uwagę, a szkoda. Może gdyby istniały kary śmierci, ten świat byłby o wiele lepszy, mniej skażony złem.

Chłopak zamówił taksówkę i udał się do domu cioci. Do własnego nie miał po co wracać, jednak zdawał sobie sprawę, że dla jego chrzestnej dodatkowa dwójka ludzi do pomieszczenia, to zdecydowanie za dużo. Mimo to, chciał spędzić jak najwięcej czasu w towarzystwie swojej rodzicielki.

Z jego mamą nie było najlepiej. Cały czas płakała, obwiniając się za wszystko. To, że ojciec się nad nimi znęcał nie miało dla niej żadnego znaczenia. Kochała go. Gdy Sehun był młodszy opowiadała mu z uśmiechem na twarzy, że jego tata był jej pierwszą i jedyną miłością. Poznali się, gdy byli na studiach. Oboje byli spóźnieni i jak w każdym filmie romantycznym, wpadli na siebie, rozrzucając wokół wszystkie notatki, które przy sobie mieli. Wystarczyło tylko jedno spojrzenie, a obojgu serce zabiło szybciej. Później znów na siebie wpadli. Uczucie towarzyszące im za pierwszym razem nie zmieniło się. Tata Sehuna zrobił wtedy pierwszy krok i zaprosił swoją wybrankę do kawiarni. Z czasem i zauroczenie przerodziło się w coś więcej, coś czego nie da opisać się zwykłymi słowami. Jednak rodziny zakochanych nie popierały tego związku. Prowadziły konkurujące ze sobą firmy i żadne z nich nie mogło przeboleć, że dwójkę młodych ludzi łączy piękne uczucie. To była historia niczym "Romeo i Julia" tylko, że zakończenie całkiem się różniło. Para wzięła ze sobą ślub bez niczyjej wiedzy i, gdy biznes przeszedł w ich ręce po prostu stworzyli jedną wielką korporację. Na początku wszystko układało się wprost idealnie. Do czasu, gdy urodził się Sehun. Jego mama musiała ograniczyć pracę, co doprowadziło do obciążenia jej męża. Cały stres, jaki towarzyszył mu w pracy wyładowywał w domu. To nie było nic wielkiego. Najpierw zaczęły się lekkie kłótnie, później mężczyzna nie wiedział jak nad sobą zapanować. Zaczął bić swojego syna, obwiniając go za wszystko. Kobieta starała się powstrzymać męża, ale na marne. Gdy biznesmen zaczął rozwijać firmę, którą sobie przywłaszczył, uniemożliwiając przerażonej żonie prace, stało się coś okropnego. Potrzebował pieniędzy i stwierdził, że jego syn idealnie się do niego nada. To co zrobił było niedopuszczalne, ale nikt nie potrafił go powstrzymać. Mimo to, mama Sehuna nadal przy nim trwała, chociaż to co robił jej mąż bardzo ją bolało, to nie potrafiła od niego odejść. A powinna. Mogła szukać pomocy, ale to przywiązanie było silniejsze d zdrowego rozsądku. Dlatego też Sehun wychował się w patologicznej rodzinie, traktowany jak kukiełka. Lalka, którą sterować może tylko jedna osoba - jego ojciec.




Chłopak obejmował swoją rodzicielkę, przypominając sobie wszystkie przerażające wydarzenia w jego życiu. Wiedział, że to przez niego ojciec się zmienił, może wcale nie chciał syna. Właściwie jakby się zastanowić to on wcale nie go nie miał, zawsze traktował go jako kartę przetargową. Sehun był kluczem do jego marzeń. Pan Oh bowiem zawsze chciał stać się wpływowy i bogaty. Na szczęście jego dziecko odziedziczyło piękno po matce i jego inteligencje. Chciał to wykorzystać, łącząc go z kimś, kto pochodził z dobrej rodziny. I gdy był w trakcie obmyślania planu pani Kang, odwiedzając jego żonę podsunęła mu genialny pomysł. Niezwłocznie zaoferował jej małżeństwo Sehuna z jej dzieckiem. Kobieta widząc w tym swoją korzyść, zgodziła się. Uczucia młodzieńców nie miały znaczenia, ponieważ cel uświęca środki.




Dochodziła już 19. Sehun postanowił opuścić swoją matkę i poszukać miejsca, w którym mógłby przenocować. Od razu wyjął telefon, wybierając numer do swojego najlepszego przyjaciela. Chłopak był zmartwiony zachowaniem Sehuna i oczywiście przyjął go pod swój dach. Może mieszkanie w akademiku nie było zbyt duże, ale było ciepłe. To nie chodzi o temperaturę, tam po prostu można poczuć troskę i miłość. Sehun był wdzięczy losu, że mimo wszystkich tych przykrości spotkał kogoś takiego jak Chanyeol. Wezwał więc taksówkę i pojechał do swojego przyjaciela, zresztą jedynego przyjaciela.


*

Luhan od 15 minut wyczekiwał na Xiumina, który miał się tu pojawić lada moment. Przygotował drobne przekąski na wypadek, gdyby jego gość byłby głodny. Lu nie mógł się doczekać, aż gra w końcu zostanie naprawiona. Chciał mieć w końcu coś swojego w świecie rządzonym przez jego matkę, nawet jeśli byłaby to zwykła gra.

Nagle pokój ogarnął dźwięk pukania. Luhan natychmiast poderwał się z łóżka i czym prędzej podbiegł do drzwi, aby je otworzyć. To co zobaczył po drugiej stronie go sparaliżowało. Za drzwiami stał Minseok, w którym kiedyś się kochał. Chłopak nie był zaskoczony widokiem Luhana, spodziewał się go.

- Trochę minęło Lu. - Uśmiechnął się, mijając Luhana, który stał jak kołek, nie wiedząc co ze sobą zrobić. - Wiesz, słyszałem o tobie dość ciekawe plotki.

- Jakie plotki? - Chłopak natychmiast się ożywił, odwracając się w stronę gościa.

- Bardzo ciekawe. - Uśmiechnął się zadziornie, podchodząc do białowłosego. Dzieliło ich tylko kilka centymetrów, do czasu, aż Minseok nie złączył ich ust w nieco brutalnym pocałunku. Luhan natychmiast odepchnął go od siebie, ale to na nic. Chłopak był silniejszy.

- Co ty robisz?! - Pytał przerażony, cofając się do tyłu.

- Luhan, kochanie uspokój się. Ponoć chciałeś to ze mną zrobić w gimnazjum. - Oznajmił Xiumin podchodząc do swojej ofiary, której plecy spotkały się ze ścianą na korytarzu. Luhan nie miał gdzie uciec, ponieważ silne ramiona znalazły się po jego obu stronach, jednocześnie przyszpilając go do ściany.

- Przestań! Proszę. - Jego strach obezwładniał go. - To było dawno temu, puść mnie. - Wyszeptał ledwo panując nad trzęsącym się głosem.

- Nie chcę. - Powiedział oprawca, rzucając się na jego usta, wkładając kolano między nogi. Teraz był kompletnie unieruchomiony. Jedyną jego nadzieją był krzyk, może ktoś go usłyszy. Jednak Minseokowi nie spodobało się to. Powalił go na ziemię i siadając na jego kroczu, zawisł nad nim. - Nie chcesz współpracować? To może cię zaboleć. - Wyszeptał mu do ucha, rozrywając koszule zapłakanego Luhana. Następnie sięgnął do paska spodni, co spotkało się z kolejnym krzykiem, pełnym sprzeciwu. - Mówiłem, że jak będziesz się tak zachowywał to... - Chłopak nie dokończył, ponieważ został odrzucony od Luhana. Stracił równowagę i uderzył się głową o ścianę. Przewrócił się na podłogę, a zaraz po tym fala bólu rozlała się po jego ciele. Zdołał podnieść głowę, a wtedy ujrzał chłopaka o czarnych włosach i przerażająco ciemnych oczach, które należały do najprawdziwszego króla piekieł.

- To co? - Zapytał z przekąsem Sehun, zadając kolejny cios leżącemu.

- Sehun, zostaw go. - Chłopak usłyszał za sobą słaby głos Luhana. Posłuchał jego prośby i natychmiast do niego podszedł. Starł miękką dłonią łzy, spływające po policzkach białowłosego. Luhan badał w międzyczasie twarz Sehuna. Wydawało mu się, że wyrażała ból i smutek, tak jakby doskonale wiedział co teraz czuje.

- Wstawaj z tej podłogi. - Polecił Sehun, ale widząc brak reakcji drobniejszego, wziął go na ręce i zaniósł do pokoju. Gdy mijał Minseoka posłał mu mordercze spojrzenie, na co chłopak skulił się, jakby oczekując kolejnego ciosu.

- Dziękuję. - Wyszeptał Luhan, kiedy siedział już na swoim łóżku.

- Kim on był? - Zapytał, nadal lekko nabuzowany Sehun.

- Minseok albo Xiumin, nie wiem jak powinienem na niego mówić. W końcu to ta jedna osoba, ale Minseoka znam z gimnazjum, a Xiumin miał mi pomóc w naprawie gry. Sam wiesz jak się to skończyło. - Skrzywił się na to przykre wspomnienie sprzed chwili i schował głowę między kolana.

- Skoro sytuacja opanowana to ja już pójdę. - Oznajmił czarnowłosy, kierując się w stronę wyjścia. Jednak zanim otworzył drzwi, zatrzymało go ciało wtulone w jego plecy.

- Zostań ze mną proszę. - Chłopak usłyszał zapłakany głos Luhana. Nie chciał go opuścić. Za bardzo zdawał sobie sprawę z uczyć jakie teraz mogły mu towarzyszyć.

- Już dobrze, ze mną jesteś bezpieczny. - Wyszeptał, chowając Luhana w swoich ramionach. Białowłosy poczuł, że już nic złego nie może się stać, a objęcie Sehuna zapewni mu spokój.










A/N: Jestem chora < w sensie, że mam gorączkę > i nie chciało mi się męczyć mojej bety. 

Kiedyś poprawie 

Mam nadzieję, że nie wyszło zbyt banalnie ;-;

Pozdrawiam ♥

Komentarze

Popularne posty