Tragiczny przypadek Byun Baekhyuna - Bliski kontakt z siatką zakupów ;-;
*Chanyeol*
Obejmowałem moją kruszynkę, która leżała obok mnie. Baekhyun wydawał się jeszcze delikatniejszy, gdy spał. Jego twarz przestawiała niesamowity spokój, a przyklejone do mnie ciało było gorące. Głaskałem jego fioletowe, zniszczone włosy i czułem się jak najszczęśliwszy człowiek na świecie. Mógłbym leżeć tak dniami i nocami, ale Baekhyun to niezaspokojony chłopiec. Byłem wyczerpany, więc odpłynąłem w objęcia Morfeusza.
Gdy obudziłem się rano, moim oczom ukazał się najpiękniejszy chłopak jakiego kiedykolwiek widziałem. Tylko, że teraz Baek był cały we krwi. Czerwona ciecz leciała z jego nosa, barwiąc wszystko, co spotkała na swojej drodze. Natychmiast obudziłem mojego skarba i zaniosłem do łazienki. To nie wyglądało dobrze. Wczoraj też miał krwotok. Martwiłem się o niego. Posadziłem Baekhyuna na brzegu wanny i kazałem spuścić głowę.
- Chanyeol, nie dramatyzuj. To nic takiego. - mówił, a jego skóra miała biały odcień, jak kartka papieru.
- Jak mam nie dramatyzować, skoro jesteś blady jak trup i ponownie leci ci krew? - zapytałem przykładając papier do jego nosa i kładąc zimny okład na jego karku i czole. Moja mama zawsze tak robiła, więc miałem pewność, że po jakimś czasie to zadziała.
- Baekhyun zacznij dbać o swoje zdrowie. - westchnąłem.
-Nie chce! - oburzył się.- Jeśli miałbym przyjmować te okropne lekarstwa, musiałbym trzymać się diety. Zapomniałbym cudownego smaku pepsi, chrupiącej skórki pysznego kurczaka, o rozpływających się w ustach hamburgerach. A na rzecz czego? Zieleniny i innych warzywek. Nie lubię ich!
- Zachowujesz się jak dziecko. Nie możesz zaniedbywać swojego zdrowia, naucz się wyrzeczeń.
- Nie będę się niczego wyrzekał -burknął, zabierając zakrwawioną chusteczkę. - Widzisz? Już nie leci!
- Ale jak dalej będziesz się tak odżywiać to na pewno się powtórzy. - stwierdziłem, wpadając na genialny pomysł. - Baek, idziemy na zakupy. Zrobię ci pyszne śniadanko, ale teraz nie mam odpowiednich składników.
- Daj mi 5 minut, muszę się ogarnąć - stwierdził, a ja poszedłem zrobić listę składników.
*
Po jakiś 10 minutach byliśmy już w sklepie. Baekhyun ciągle zaglądał na zakazane działy z niezdrowymi rzeczami, więc byłem zmuszony go pilnować. Wkładałem do koszyka zieleninę, której Baek tak bardzo nienawidzi. Wybrałem filet z kurczaka i potrzebne przyprawy. Gdy staliśmy przy kasie spotkaliśmy Chena, który był na randce z Seolhyun. Baek od razu wziął zakupy i podbiegł do swoich przyjaciół, a ja musiałem jeszcze za nie zapłacić. Po chwili dołączyłem do rozmowy. Chen jak zwykle droczył się z moim chłopakiem, a Seolhyun kryła się za jego ramieniem. Nie rozumiem dlaczego tak bardzo się mnie bała.
- Chanyeol co ty robiłeś wczoraj z Baekhyunem, że dziś wygląda jak zombie? - zapytał zmartwiony Chen.
- Nic takiego - burknąłem - właściwie trochę się zmęczyliśmy, ale to nie moja wina, że Baek nie trzyma się diety. - Westchnąłem zerkając na filetową czuprynę.
- Jak to nie przestrzegasz diety? - oburzyła się Seolhyun, karcąc chłopaka. - Przecież wiesz do czego może to doprowadzić!
- Oj no, nic się nie stanie. - fuknął Baekhyun.
- Już ja się za niego wezmę, Baekki kompletnie zapomniał o swoim zdrowiu. Właśnie kupiłem zdrową żywność, żeby zrobić pyszne śniadanko mojemu aniołkowi. - oznajmiłem dumnie, uśmiechając się od ucha do ucha. Na moje nieszczęście Baek nie był tym zachwycony.
- Zamknij się już. - Rozkazał zirytowany, a siatka, którą trzymał nieoczekiwanie wylądowała na mojej twarzy. Poczułem, jak zimny filet uderzył mnie w oko. Zdaje się, że będę mieć siniaka.
A/N: Nikt się tego nie spodziewał xD
Obejmowałem moją kruszynkę, która leżała obok mnie. Baekhyun wydawał się jeszcze delikatniejszy, gdy spał. Jego twarz przestawiała niesamowity spokój, a przyklejone do mnie ciało było gorące. Głaskałem jego fioletowe, zniszczone włosy i czułem się jak najszczęśliwszy człowiek na świecie. Mógłbym leżeć tak dniami i nocami, ale Baekhyun to niezaspokojony chłopiec. Byłem wyczerpany, więc odpłynąłem w objęcia Morfeusza.
Gdy obudziłem się rano, moim oczom ukazał się najpiękniejszy chłopak jakiego kiedykolwiek widziałem. Tylko, że teraz Baek był cały we krwi. Czerwona ciecz leciała z jego nosa, barwiąc wszystko, co spotkała na swojej drodze. Natychmiast obudziłem mojego skarba i zaniosłem do łazienki. To nie wyglądało dobrze. Wczoraj też miał krwotok. Martwiłem się o niego. Posadziłem Baekhyuna na brzegu wanny i kazałem spuścić głowę.
- Chanyeol, nie dramatyzuj. To nic takiego. - mówił, a jego skóra miała biały odcień, jak kartka papieru.
- Jak mam nie dramatyzować, skoro jesteś blady jak trup i ponownie leci ci krew? - zapytałem przykładając papier do jego nosa i kładąc zimny okład na jego karku i czole. Moja mama zawsze tak robiła, więc miałem pewność, że po jakimś czasie to zadziała.
- Baekhyun zacznij dbać o swoje zdrowie. - westchnąłem.
-Nie chce! - oburzył się.- Jeśli miałbym przyjmować te okropne lekarstwa, musiałbym trzymać się diety. Zapomniałbym cudownego smaku pepsi, chrupiącej skórki pysznego kurczaka, o rozpływających się w ustach hamburgerach. A na rzecz czego? Zieleniny i innych warzywek. Nie lubię ich!
- Zachowujesz się jak dziecko. Nie możesz zaniedbywać swojego zdrowia, naucz się wyrzeczeń.
- Nie będę się niczego wyrzekał -burknął, zabierając zakrwawioną chusteczkę. - Widzisz? Już nie leci!
- Ale jak dalej będziesz się tak odżywiać to na pewno się powtórzy. - stwierdziłem, wpadając na genialny pomysł. - Baek, idziemy na zakupy. Zrobię ci pyszne śniadanko, ale teraz nie mam odpowiednich składników.
- Daj mi 5 minut, muszę się ogarnąć - stwierdził, a ja poszedłem zrobić listę składników.
*
Po jakiś 10 minutach byliśmy już w sklepie. Baekhyun ciągle zaglądał na zakazane działy z niezdrowymi rzeczami, więc byłem zmuszony go pilnować. Wkładałem do koszyka zieleninę, której Baek tak bardzo nienawidzi. Wybrałem filet z kurczaka i potrzebne przyprawy. Gdy staliśmy przy kasie spotkaliśmy Chena, który był na randce z Seolhyun. Baek od razu wziął zakupy i podbiegł do swoich przyjaciół, a ja musiałem jeszcze za nie zapłacić. Po chwili dołączyłem do rozmowy. Chen jak zwykle droczył się z moim chłopakiem, a Seolhyun kryła się za jego ramieniem. Nie rozumiem dlaczego tak bardzo się mnie bała.
- Chanyeol co ty robiłeś wczoraj z Baekhyunem, że dziś wygląda jak zombie? - zapytał zmartwiony Chen.
- Nic takiego - burknąłem - właściwie trochę się zmęczyliśmy, ale to nie moja wina, że Baek nie trzyma się diety. - Westchnąłem zerkając na filetową czuprynę.
- Jak to nie przestrzegasz diety? - oburzyła się Seolhyun, karcąc chłopaka. - Przecież wiesz do czego może to doprowadzić!
- Oj no, nic się nie stanie. - fuknął Baekhyun.
- Już ja się za niego wezmę, Baekki kompletnie zapomniał o swoim zdrowiu. Właśnie kupiłem zdrową żywność, żeby zrobić pyszne śniadanko mojemu aniołkowi. - oznajmiłem dumnie, uśmiechając się od ucha do ucha. Na moje nieszczęście Baek nie był tym zachwycony.
- Zamknij się już. - Rozkazał zirytowany, a siatka, którą trzymał nieoczekiwanie wylądowała na mojej twarzy. Poczułem, jak zimny filet uderzył mnie w oko. Zdaje się, że będę mieć siniaka.
A/N: Nikt się tego nie spodziewał xD

Ojej, nie ma to jak mieć podbite oko przez filet z kurczaka xd
OdpowiedzUsuńŚwietne rozdziały, tylko szkoda, że takie krótkie ;/
Pozdrawiam i weny życzę ^^