Tragiczny przypadek Byun Baekhyuna - rozdział 11 [1/2]
Stałem oniemiały przyglądając się tej suce, która dotyka ust Chanyeola do czasu, gdy z autobusu nie wyskoczył Chen. Nie chciałem, żeby zorientował się, że jest mi bardzo przykro i z trudem powstrzymuje łzy, więc zacząłem kichać. Wcale nie miałem alergii, ale mój przyjaciel nie jest ogarnięty w tych sprawach i miałem idealną przykrywkę .
- Yo yo Baek, chodź z nami na szoping!
- Chen przestań robić z siebie jeszcze większego idiotę niż jesteś. - Starałem się zachowywać jak zawsze, żeby nie wzbudzać podejrzeń.
- Nie jestem idiotą! A ty w sumie nie masz nic do gadania, porywam cię z Minhyukiem. - On chyba nie słyszał o czymś takim jak prawa człowieka. Choć w sumie dobrze się składa, moje przygnębienie mogę wytłumaczyć niechęcią do Minhyuka. Niby taki pomocny, ale za plecami obrabia dupę każdemu.
Przeszliśmy praktycznie obok Chanyeola, ale on nas nie zauważył. Dureń. Idiota. Świnia. Prostak. Dziwkarz. Nie, dziwkarz nie. Ja nie jestem dziwką. Baek zapomnij o nim, bo się rozkleisz - skarciłem się.
*
W centrum handlowym było mnóstwo ludzi. Pewnie nie tylko nasza szkła postanowiła udać się do kina. Chodziłem za chłopakami i od czasu do czasu rzucałem przelotne spojrzenia na ubrania. Musze przyznać, że niektóre były dość interesujące, ale nie miałem ochoty ich przymierzać. Chen wykupił chyba cały asortyment dwóch sklepów. Nie mam pojęcia jak on się teraz zabierze z tymi zakupami, a został jeszcze film do obejrzenia. Jestem ciekaw czy wpuszczą go na sale.
No właśnie, kino. Miałem siedzieć koło Chanyeola, tylko że to już chyba nieaktualne. Seans zbliżał się wielkimi krokami, a my pomału zmierzaliśmy w stronę sali. Stanęliśmy przed kinem, gdzie było już mnóstwo ludzi. Oczywiście w tłumie znalazłem tą sukę, bo inaczej jej nazwać nie umiem, klejącą się do Parka. Co gorsza, on nie miał nic przeciwko temu. Myślałem, że wyzionę tam ducha. Zdenerwowanie mieszało się z przygnębieniem, a ja byłem jedną wielką tykającą bombą. Gdy pracownicy zaczęli wpuszczać na salę postanowiłem trzymać się Chena. Zauważyłem też Sehuna z Luhanem, ale nie miałem ochoty z nimi rozmawiać. Mają własne problemy, po co im jeszcze moje. Wchodząc do sali spostrzegłem nową parę. Oczywiście siedzieli obok siebie, częstując się nawzajem popcornem. U R O C Z E. Cieszę się, że Chanyeol mnie o wszystkim poinformował, bo w końcu wypadałoby wiedzieć, że ktoś z tobą zerwał. Dziękuję kochanie, to miłe z twojej strony. Mam ochotę go zadźgać tępym narzędziem i wrzucić zwłoki do rzeki. Usiadłem rząd za nimi, więc miałem doskonały widok na ich urocze igraszki. W połowie filmu zerknąłem na prawo i dostrzegłem Sehuna z Luhanem, obrzucających Chanyeola popcornem. Ha! Ma za swoje palant.
*
Film się w końcu skończył, a ja zorientowałem się, że się popłakałem. Trochę tak głupio wyjść w rozmazanym makijażu i smutną miną z komedii. No ale cóż, da się to jakoś zatuszować. W końcu od czego ma się puder. Od razu udałem się do łazienki, żeby zrobić ze sobą porządek. Makijaż powrócił na swoje miejsce, ale humoru nie można tak łatwo naprawić. Postanowiłem więc, że zadzwonię do Taehyunga.
- Hyung? Możesz przyjechać po mnie do galerii?
- Baekhyun? Co się stało? Nigdy nie nazywałeś mnie hyungiem. - Wyczułem strach w jego głosie.
- Po prostu przyjedź, będę czekał koło KFC. Potem porozmawiamy. - No i się rozłączyłem.
Po dwudziestu minutach zobaczyłem przyjaciela, biegnącego w moją stronę w pomiętej, źle zapiętej koszuli. Wyglądał, jakby dopiero co wstał. Aż miałem wyrzuty sumienia, że go tu ściągnąłem. Gdy już się do mnie dosiadł zaproponowałem mu lody, sprytnie omijając główny temat. Na początku dawał mi spokój, ale w końcu nie wytrzymał i zaczął zadawać pytania.
- Baek, czemu jesteś taki smutny?
- Widziałem Chanyeola, który całował się z taką dziwką. - Oznajmiłem, wbijając paznokcie w wewnętrzną stronę dłoni.
- Hej, może to tylko tak wyglądało. Pamiętasz jak kiedyś się przewróciłem wpadając na Jungkooka? W tamtym momencie nasze usta się złączyły, ale to nie był zamierzony pocałunek.
- To nie mogło być przypadkowe, ta suka zajęła moje miejsce.
- Baek uspokój się. Jestem pewien, że wszystko się wyjaśni. No, a teraz postaw mi kawę, bo przez ciebie straciłem dwie godziny snu. - Mam cudownego przyjaciela, mało tego, że mam problemy miłosne to on mnie jeszcze na kawę naciąga.
Gdy Tae skończył sączyć swój napój, postanowił, że pójdziemy na zakupy. Jakoś mało mi się to uśmiechało, ale nie chciałem wracać już do domu, więc się zgodziłem. Łaziliśmy w te i z powrotem. Mój przyjaciel nie był zdecydowany jaki sklep chce odwiedzić, ja tym bardziej. W pewnym momencie zauważyliśmy Chanyeola i paczkę tej suki, siedzących na kanapie. Nie chciałem ich mijać, więc okrążyłem całą galerię, żeby Taehyung mógł sobie kupić bluzkę swojej ulubionej marki. Posiedzieliśmy tam przez parę minut, a gdy wyszedłem zerknąłem w stronę kanapy. Myślałem, że zaraz wybuchnę. Ta dziwka siedziała na kolanach mojego Chanyeola, a on na mnie patrzył przepraszającym wzrokiem. Kiedy Tae złapał mnie za rękę i pociągnął w tylko sobie znanym kierunku, zauważyłem kątem oka, że Park wstał, zrzucając przy tym tą sukę. Szczerze mówiąc to już niczego nie rozumiem.
A/N: Ja też niczego nie rozumiem. Chyba czas opowiedzieć historię oczyma Chanyeola. A to już w drugiej części. Nie chciało mi się sprawdzać, więc sorcia za ewentualne błędy. Może w poniedziałek się za to wezmę.
Btw. czytający na wattpadzie mają lepiej, bo to tam publikuję, a na bloggera czasem zapominam wchodzić.
Namieszałam hihihihihihi
Pozdrawiam ♥

Komentarze
Prześlij komentarz