Tragiczny przypadek Byun Baekhyuna - rozdział 16
Siedziałem przy stole z całą rodziną Chanyeola. Szczerze mówiąc byłem mocno zestresowany. Boom nie lubi owijać w bawełnę, toteż mówi wszystko co jej ślina na język przyniesie. Naprawdę nie rozumiem kobiet, bo niby co je obchodzi kto jest na górze? Poza tym można się tego łatwo domyślić. Przecież wiadomo, że to ja noszę spodnie w tym związku. To pytanie sprawiło, że atmosfera stała się jeszcze bardziej napięta. Widać było, że państwo Park nie chcą słuchać o upodobaniach łóżkowych swojego syna. I ja też nie chcę! Wystarczy, że muszę tego doświadczać na własnej skórze. Mogłoby się wydawać, że Chan jest taki ułożony i w ogóle, ale po tym jak obejrzał 50 twarzy Greya coś mu się w głowie pomieszało. Trudno jest być mną.
- Baekhyun czym się interesujesz? Masz jakieś plany na przyszłość? - zmęczony grobowym milczeniem ojciec Parka zadał mi pytanie, wyrywając mnie z rozmyślań.
- Wie pan, chciałbym zostać doradcą finansowym. Zawsze miałem smykałkę do interesów. Po prostu pieniądze i inwestycje to moja specjalność.
- Masz ciekawe plany Baekhyunie, ucz się pilnie, a może przyjmiemy cię do naszej firmy - zaśmiał się mężczyzna. - Chanyeol pewnie będzie chciał cię wziąć od swoje skrzydła.
- Baekhyun nie będzie u mnie pracował, nie mógłbym się skupić na obowiązkach - przyznał Chanyeol, a ja tylko posłałem mu nieśmiały uśmiech.
- Właśnie tato, znając swojego brata mogę stwierdzić, że brałby Baekhyna jakby go tylko zobaczył, nie zaważając na otoczenie - Kolejny niepotrzebny komentarz Boom zepsuł normalną rozmowę. Gdybym był strusiem zagrzebałbym swoją głowę w piasku, ale niestety jestem tylko człowiekiem i spaliłem buraka.
- Matko Boska czy ty jesteś naszą córką? - zapytała zażenowana kobieta, zasłaniając twarz dłońmi.
- Mamo wiesz, że w Ameryce to nic takiego. Nie moja wina, że to tam się wychowałam i mam inną mentalność.
- Żyłaś w Ameryce? - zapytałem zaciekawiony, zapominając o wcześniejszej sytuacji.
- Tak. Jak miałam 16 lat przeprowadziliśmy się z powrotem to Korei, ale teraz studiuję w USA. Z tego co wiem Chanyeol też się tam wybiera, mówił ci o tym? - W tamtej chwili miałem nadzieję, że się przesłyszałem, ale mój uszatek szybko rozwiał wszelkie wątpliwości.
- Boom prosiłem, żebyś o tym nie mówiła - skarcił ją.
- Miałem o tym nie wiedzieć? - zapytałem wkurzony. - Obudzić się rano i dowiedzieć się, że mój chłopak wyjechał do Ameryki na studia? Jesteś durniem Park - zważając na jego rodziców, nie pozwoliłem sobie na inne określenia.
- To nie tak Baekki. Chciałem zrobić ci niespodziankę!
- No jasne, na pewno byłbym z niej szczęśliwy. Przecież każdy chce być olanym.
- ALE JA CHCIAŁEM STUDIOWAĆ Z TOBĄ - wykrzyczał, skutecznie mnie uciszając.
- Aha - odpowiedziałem cicho.
- Chanyeol no nie podziewałam się, że jesteś takim romantykiem! - odezwała się Boom.
- Proszę cię, siedź cicho i się już nie odzywaj. Baekki... - zwrócił się do mnie. Zawsze zdrabniał moja imię kiedyś czegoś chciał. - pojedziesz ze mną?
W tamtym momencie zapomniałem co to logiczne myślenie. W sumie kto by się przejmował przyziemnymi sprawami, skoro mogłem mieć Chanyeola tylko dla siebie. Zamieszkalibyśmy razem, codziennie budziłbym się wtulony do jego torsu i zasypiał w jego ramionach. Czegoż więcej potrzeba od życia? Mógłbym nawet polecieć na koniec świata byleby z nim, więc odpowiedź była oczywista.
- Tak Chenyeol! - wykrzyczałem rzucając mu się w objęcia. Nie przejąłem się, że zahaczyłem o obrus i rzuciłem zawartość swojego talerza na spodnie. Teraz liczył się tylko Channie!
***
- Nie Baekhyun - oznajmił ojciec głosem nieznoszącym sprzeciwu.
- Mamo, przekonaj go! - wysłałem jej błagalne spojrzenie.
- Baekhyun tym razem zgadzam się z tatą. Nie możesz jechać.
- Ale dlaczego? Czemu mi to robicie? Chcecie zniszczyć mi życie? Uniemożliwiacie mi spełnienie marzeń!
- Marzeń? - zaśmiała się mama. - Kochanie jedynym twoim marzeniem jest Chanyeol, nie studia w USA!
- Co ty tam o mnie wiesz. Mogłem wam o niczym nie mówić i pewnego dnia uciec!
- Za co byś uciekł? - zapytał tata. - Nie masz ani grosza, a studia kosztują. U nas też są dobre uczelnie, więc się nie przejmuj. Jeśli Park cię naprawdę kocha to poczeka i zrozumie.
Nie chciałem ich dłużej słuchać, ale mieli rację. Udałem się szybko do swojego pokoju i jak zwykle opadłem na łóżko. Nie byłem gotowy, żeby zadzwonić do Chanyeola. Chyba nigdy nie będę w stanie go poinformować o decyzji swoich rodziców. Moje życie jest chujowe...
A/N: Rozdział też jest chujowy ;-;
Przepraszam ://


Komentarze
Prześlij komentarz