Tragiczny przypadek Byun Baekhyuna - Epilog

  A/N: Przez mój słomiany zapał zaniedbałam to opowiadanie, przepraszam. Nie będę tłumaczyć się brakiem weny/czasu i tak dalej, bo to że rozdziały się nie pojawiają jest winą mojego lenistwa. Egzaminy gimnazjalne? To raczej nie jest zbyt duży problem, bo i tak nie potrafię się zmusić do nauki. Tak więc ostatnio myślałam, że pisanie rozdziału raz na miesiąc dla "moich" czytelników jest męczące. Oczywiście, niektórzy są na bieżąco, bo dopiero odkryli to opowiadanie, ale dla tych, którzy byli przy mnie od samego początku jest uciążliwe. Nie oszukujmy się, sama nie pamiętam fabuły. Co prawda rozdział 16 był wstępem drugiej części, jak i zakończeniem pierwszej. Jednak po zastanowieniu stwierdziłam, że ciągnięcie tego w nieskończoność nie ma sensu. Zamiast drugiej części bardzo chętnie napisze inne opowiadanie ze świeżą fabułą. Tak więc zamieszczam ten oto epilog. Trochę namotałam, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie. Kocham was i dziękuję za to, że czytaliście moje wypociny ♥






Minęły dwa lata, odkąd Chanyeol wyjechał na studia do Ameryki. Niektórzy pomyślą, że jestem głupkiem, ponieważ puściłem go tam samego. Osobiście uważam, że zrobiłem słusznie, bo jak to zrozpaczone kobiety mówią: "Jeśli kochasz, to daj mu odejść". Oczywiście to powiedzenie nie sprawdzało się w moim przypadku. Nadal jestem z Chanyeolem. Związek na odległość nie jest taki zły. Park przyjeżdża do Korei, kiedy tylko może. Nie zapomina o mnie i utrzymujemy stały kontakt. Czyż nie może być lepiej?

Owszem, może. Już nie potrafię sobie wmawiać, że jest dobrze. Od dnia, w którym rodzice stanowczo zabronili mi jechać byłem całkiem innym człowiekiem. To zabawne, więc może się tym podzielę. Otóż zacząłem szukać pracy! Można pomyśleć, że to niemożliwe, iż taki leniwy Baek będzie chciał pracować. Właściwie to nie chciałem, ale potrzebowałem pieniędzy, a umówmy się, że uczciwa praca jest najlepszym rozwiązaniem. Niby mogłem sprzedać nerkę czy coś w tym stylu, ale bałem się, że konsekwencje mnie przerosną. Dlatego, gdy zobaczyłem, że w sklepie z naprzeciwka poszukują pracownika byłem wniebowzięty.

Praca może i nie była szczytem moich ambicji. Dobrze, powiem inaczej. Nigdy bym nie przypuszczał, że student z dobrymi zadatkami na doradcę finansowego będzie zamiatał podłogę! Płaca też była marna. Zarabiając grosze musiałem uzbierać 1 027 190,33 KRW (3400zł). To wszystko robiłem z miłości do mojego uszatka. Chciałem z nim zasypiać i budzić go śniadaniem do łóżka. Problemem był fakt, że tej kwoty nie da się zdobyć od tak. Może i moi rodzice dysponowali taką sumą, ale ja nie. Czasem miałem wrażenie, że dorosłość jest po prostu do dupy. Musisz ciężko pracować i brać odpowiedzialność za swoje czyny. Serio wolałem być w liceum i słuchać ciągłych wywodów mojej wychowawczyni, że szkoła to nie motel i tu się ze swoimi uczuciami nie odnosi. Ona była po prostu zazdrosna o Chana, czułem to. Gdyby nie to, że jestem 95% mężczyzną, powiedziałbym iż to kobieca intuicja, a ta jest niebywała.  Prawdopodobnie moja matka, dzięki temu odkryła moje niecne plany albo po prostu znała mnie aż za dobrze.



Pewnego dnia, kiedy wróciłem padnięty z pracy, przyszła do mojego pokoju.

- Baekki, ty naprawdę musisz go bardzo kochać - zaczęła, uśmiechając się promiennie. - Pierwszy raz widziałam, abyś pracował z własnej woli.

- Oczywiście, że go kocham, ale przesadzasz. Nie jestem złym dzieckiem, czasami ci pomagałem - odpowiedziałem rzucając się na łóżko. Zawsze było wygodne, ale w tamtym momencie wydawało mi się wręcz, jakby zostało wykonane z najlepszych i najdroższych materiałów.

- Kochanie wiesz, że mnie nie oszukasz. Pracujesz, bo chcesz wyjechać do Chanyeola? Widzę jak za nim tęsknisz. Gdy byłam młodsza miałam podobną sytuację. Tylko, że tata mieszkał tylko 340km ode mnie. Wiem, że marne z tego porównanie, ale moi rodzice też nie dawali mi pieniędzy, żeby się z nim zobaczyć. Dlatego pracowałam za grosze, sprzedając maliny, aby uzbierać na pociąg i zrobić mojej miłości niespodziankę. Więc pamiętaj, że zawsze ci pomogę. Tata nie musi o niczym wiedzieć, bo znając życie będzie marudzić. - uśmiechała się do mnie, a ja miałem ochotę ją przytulić.



W ten oto sposób uzbierałem resztę brakujących pieniędzy. Wystarczyło mi na bilet, a nawet miesięczne utrzymanie. Byłem niesamowicie szczęśliwy. W końcu mogłem odwiedzić Chanyeola.



Po męczącym locie marzyłem, aby Yeollie się mną zajął. Łamaną angielszczyzną zamówiłem taksówkę i podałem adres mojego chłopaka. Gdy przyjechałem na miejsce, nie mogłem wyjść z podziwu. Apartamentowiec w którym mieszkał był niesamowity. Znacznie różnił się od tych, które widziałem w Korei.

 Na teren mieszkalny wpuściła mnie miła pani, która akurat wyprowadzała słodkiego pieska. Opowiedziałem jej, że chce zrobić niespodziankę chłopakowi, a gdy tylko dowiedziała się kim on jest pobladła. Znam take kobiety, w filmach ciągle się pokazują. Myślą, że mogą uwieść swojego młodego sąsiada, a tu BAM - już jest zajęty. Pożegnałem się z nią grzecznie, jak to nakazuje kultura i udałem się pod drzwi Chanyeola.

Byłem zestresowany i szczęśliwy za razem. W sumie cała ta sytuacja była dość podniecająca. Kiedy w końcu zdołałem zapukać do drzwi, nikt mi nie odpowiedział. Próbowałem zadzwonić do Chanyeola, ale widocznie miał wyciszony telefon i nie zauważył, że dzwonię.

Czekałem pod jego drzwiami przez 2 godziny, do czasu aż go nie ujrzałem. Moje serce zaczęło bić szybciej, a nogi prawie się pode mną ugięły. Zacząłem głośno oddychać, starając się o drogocenny tlen. Chanyeol nie był sam. Był z dziewczyną. Jego byłą dziewczyną. Wyglądali, jakby mieli się zaraz na siebie rzucić. Gdy Chanyeol mnie zauważył natychmiast zastygnął w miejscu, a z jego twarzy zszedł uśmiech. Spojrzał mi głęboko w oczy i przyciągnął bliżej Eunji, obejmując ją w pasie.

- Baekhyun, wiesz jak to mówią: "Żeby życie miało smaczek raz dziewczyna, raz chłopaczek" - zacytował. całkowicie poważny.



 Jak to w związkach bywa, są wzloty i upadki, ale mój przypadek jest inny. Tak właśnie skończyła się moja kolejna, tragiczna historia miłosna.









A/N: Nie denerwujcie się! To tylko ff ;-;

Jeszcze raz chciałabym wszystkim bardzo podziękować ♥

Edit: Nie wiem czy o tego Chanyeola chodzi, czy to jednak ja zjebałam XDD

Edit2: Poradnik jak sprawić, aby ludzie w różnym wieku cię znienawidzili już wkrótce w księgarniach ;)

Komentarze

  1. Nic się nie stało! Jeśli ci pisanie tego tylko ciążyło, to dobrze zrobiłaś, że zakończyłaś, no ale opowiadanie samo w sobie nie było złe c:
    Z niecierpliwością czekam na kolejne ;D Poproszę również o Chanbaek <3
    Pozdrawiam i weny życzę ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci tak.
    PRZEZ CHANA WYJE, JUŻ NIGDY NIE SPOJRZĘ NA NIEGO TAK SAMO ._. *CRY*
    Ogólnie ff jeden z lepszych jakie miałam okazję czytać, twórz dalej! >,<

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty