Wiesz, że cię lubię... - rozdział 5



A/N: Dawno nie dodawałam żadnego rozdziału, więc tu jest małe przypomnienie:


Wsiadłem do pierwszego autobusu, który kursował w pobliżu mojego domu. Nadal byłem zawstydzony swoim zachowaniem. W takich chwilach uświadamiałem sobie, że jestem kompletnym przegrywem. O ile wcześniej miałem jakiekolwiek szanse na chociażby zaprzyjaźnienie się z Oh Sehunem, tak teraz może mnie wyśmiać wraz ze swoim, równie przystojnym przyjacielem.
Siedząc w prawie pustym pojeździe miałem ogromną chęć na wygadanie się. Potrzebowałem spuścić z siebie powietrze i móc swobodnie oddychać. Niestety w autobusie miałem do dyspozycji śmierdzącego żula, który odpływał na siedzeniu, ledwo utrzymując równowagę. Drugą osobą była przemiła, pomarszczona staruszka, ale co ona może wiedzieć o życiu? Pewnie chajtnęła się z dwa razy starszym, bogatym facetem, który teraz leży w grobie i przygląda się zza światów swojej "młodziutkiej żonce". Na dodatek pewnie jest głęboko wierząca i wysłała by mnie do księdza Alferda, który naprawiłby mnie i pozbył się grzesznej duszy. Pewnie zrobiłby to w swojej sypialni... okej, trochę się zapędziłem. Wychodzi na to, że muszę napisać do Tao. Chyba nie jestem gotowy na ponowne wyśmianie mnie, ale nie potrafię ciągle siedzieć bezradnie, oglądając przez szybę mijane bloki, w których ludzie mieli normalne problemy. 

Wyjąłem więc swój ledwo działający telefon i wybrałem numer do mojego ukochanego przyjaciela.
Do: Szczerbata panda 
Ejj, chyba mam kolejny problem ze swoją konsystencją ;-;
Od: Szczerbata panda
Luhan, o czym ty znowu pierdolisz? Chyba chodziło ci o egzystencję?? Obejrzyj sobie jakąś bajkę albo przeczytaj te swoje opowiadania i ci przejdzie ;)
Do: Szczerbata panda 
Autokorekta... chyba. A ty mnie nie rozumiesz ;-; Nikt mnie nie rozumie, już chyba mogłem iść do sypialni tego księdza...
Połączenie od Szczerbata panda
Odbierz / Odrzuć 
Do: Szczerbata panda 
Jadę autobusem, nie będę teraz o tym z tobą rozmawiać ;-; 
Od: Szczerbata panda 
Boże, Luhan tylko proszę cię - pamiętaj, że życie to nie fanfiction! Strata dziewictwa z księdzem nie jest niczym normalnym, więc nawet o tym nie wspominaj! Jasne?
Do: Szczerbata panda
PRZECIEŻ NIE WSPOMINAŁEM NIC O STRACIE DZIEWICTWA! Nie rozumiesz mojego bólu... POZA TYM wolałbym Sehuna wiążącego mnie do ramy łóżka niż księdza Alfreda!
Od: Szczerbata panda
... skąd ty w ogóle wytrzasnąłeś księdza Alfreda? Czy aby czasem wyobraźnia cię nie ponosi??
No i co ważniejsze! Jeśli Sehun to ten chłopak, który podziwiał twój tyłek w kinie, to ja też bym go wolał. I nie obraź się, ale ma lepsze widoki od ciebie ;D
Do: Szczerbata panda
JESZCZE BĘDZIESZ CZEGOŚ ODE MNIE CHCIAŁ! Idę umierać w samotności, bo mój PRZYJACIEL woli mnie dobijać niż radzić!
Od: Szczerbata panda
Co miałbym ci radzić, skoro nie napisałeś nawet o co chodzi? 
To akurat fakt. Chyba za dużo oczekuję od tej bezmózgiej pokraki, przecież on nigdy nie wykształci telepatii w czymś, czego nie posiada. Nie będę tego teraz roztrząsał, zadzwonię do Tao jak wrócę do domu. O ile dobrze się orientuję to na następnym przystanku muszę wysiąść, no chyba że zachciałby mi się iść przez dwadzieścia minut w egipskich ciemnościach... lepiej będę się pilnował.
Gdy autobus się zatrzymał natychmiast zebrałem swoje rzeczy i wyszedłem z pojazdu. Od razu dopadła mnie cisza, którą od czasu do czasu przerywało wycie psa. Ciemność, która zewsząd mnie otaczała nie ułatwiała sprawy, więc próbując nie myśleć o potworach, chcących porwać i zjeść biednego Luhana, ruszyłem biegiem po nieoświetlonym chodniku w stronę domu. Na szczęście nie mieszkałem daleko, więc złe stwory nie zdążyły mnie złapać.
Wchodząc do pokoju od razu włączyłem laptopa. O ile mi wiadomo, to powinni już dodać chińskie tłumaczenie mojego ulubionego anime z tego sezonu. Przy okazji włączyłem swojego facebooka i twittera... przecież to podstawa funkcjonowania w tym świecie.
Na twitterze nie działo się nic niezwykłego, po prostu kolejna drama z jakąś lasią, wkręcającą ludzi w internecie. No proszę was, jak można być tak łatwowiernym i wierzyć w jednorożce na tęczy? Nie no, zapomniałem, że Lay jest członkiem ich zakonu... na jakim ja świecie żyje? Kiedyś próbował mnie wkręcić do tej - jak to nazwała nasza wychowawczyni - sekty. Miałem mieć chrzest podczas popijawy przy ognisku, w towarzystwie kamieni mocy. Jednak w życiu nie chciałbym przebywać w takim otoczeniu. Tak jak lubię i szanuję Lay'a, to za cholerę nie rozumiem jak można spożywać alkohol w wieku szesnastu lat. Oczywiście, jakby byli starsi nie mógłbym mieć z tym żadnych problemów. W końcu pełnoletni mogą robić ze swoim życiem co tylko zechcą, ale na miłość Boską! To jeszcze szczyle co niedawno przestały grać w minecrafta... To już nie istotne.
Ważniejsze było to, co działo się na facebooku. Mianowicie - zaproszenie do znajomych przez Oh Sehuna i Wu Yifana. Chyba nawet sąsiedzi usłyszeli mój pisk. W mojej głowie pojawiło się mnóstwo pytań typu: Co jeśli zaprosili mnie tylko dlatego, aby się pośmiać? Co jeśli to zwykła pomyłka? Ale nie, to nie mogła być pomyłka. Postanowiłem więc przełamać się i zaakceptować zaproszenia od dwójki chłopaków.
Zaraz gdy to zrobiłem odsunąłem się od laptopa i udałem do kuchni w podskokach, ponieważ podłoga z niewyjaśnionych przyczyn zaczęła być gorąca niczym lawa. Naprawdę jestem zjebany... ale to już wiadomo nie od dziś, natomiast teraz wiedziałem tylko jedno - jestem straszliwie głodny. Kto by się spodziewał, że bycie ośmieszonym może spowodować obniżenie poziomu głodu? Gdyby pasek życia też by się obniżał to w tej chwili byłbym pewnie trupem. Ale na ratunek przychodzi mi magiczny glut! Zwany przez zwykłych śmiertelników jako kisiel. Moim zdaniem do zbyt nijaka nazwa jak na ten boży nektar, który regeneruje pasek mocy. Po nim czujesz się jak nowo narodzony... przynajmniej tak to działa w moim przypadku. Nic nie poradzę na to, że jestem wyjątkowy albo uzależniony od gier, ale kto co woli.
Z szafki wyjąłem saszetki. Miałem do wyboru kisiel o smaku pomarańczy lub cytryny. Moje dzisiejsze przeżycia zmusiły mnie abym wybrał tą drugą, ponieważ posiada większą moc regeneracji. Czyli po prostu jest kwaśniejsza. Zagotowałem wodę i wsypałem zawartość opakowania do mojego ulubionego kubka. Gdy woda się zagotowała wlałem ją do naczynia i zacząłem energicznie mieszać, kiedy moja komórka zaczęła nagle dzwonić. Okazało się, że to Tao się do mnie dobijał w tej ważnej chwili, więc postanowiłem go szybko spławić. Odebrałem połączenie.
- Tao waśnie mam swój pierwszy raz i przeszkadzasz mi w przełomowym momencie - wypaliłem, a po drugiej stronie panowała cisza, którą przerwał donośny śmiech mojego przyjaciela.
- Luhaś, gdybym cię nie znał to pomyślałbym, że w tej chwili wiążesz jakąś lasie.. nie, wróć! Wiążesz jakiegoś kolesia z zamiarem zabawienia się jego kosztem i że właśnie wybierasz zapach żelu nawilżającego! Ale wiesz co jest najzabawniejsze? Przez przypadek włączyłem głośnomówiący i moja siostrunia zbladła, jakby ducha zobaczyła! Boki zrywać - Tao nie przestawał się śmiać, natomiast we mnie rosła irytacja. Co za pacan. 
- Mnie nie będzie  do śmiechu jak mi się gluty zrobią - żachnąłem się.
- Jakie gluty? Ej nie mów mi, że ty serio...
- Kisiel robię, kretynie jeden! Mamy nie ma w domu, więc sam musiałem sobie jakoś poradzić, ale mniejsza z tym. Czemu postanowiłeś zawracać mi głowę?  
- Już myślałem, że ksiądz Alfred chciał zadośćuczynienia grzechów... Ale Luhaś, nie uwierzysz!!! - wrzasnął do słuchawki.
- Spróbuje, tylko się tak nie drzyj pacanie! 
- Kris chce się ze mną umówić! - psiknął rozradowany, a ja miałem ochotę pacnąć się łyżką prosto w czoło. 
- Chociaż tobie się w życiu szczęści - westchnąłem z nadzieją, że Tao mnie zrozumie. 
- No fakt, jesteś ofiarą losu Lu - Pałka się przegła, rozłączyłem się.

Zabrałem zwój prawie że zimny kisiel i udałem się z nim do mojego pokoju, gdzie czekała mnie kolejna niespodzianka...
Wiadomość od Oh Sehun
Hej Luhan, chyba doszło dziś do małego nieporozumienia... Nie wiem jak to nazwać. Przepraszam, że poczułeś sie przeze mnie... ok, przez nas źle. Naprawdę nie chciałem doprowadzić do takiej sytuacji, ale po prostu mnie zaskoczyłeś. Chyba mam prawo być zszokowany? W końcu mam ładniejsze kostki od Jongina, hah C: W każdym razie mam nadzieję, że to nie przekreśli naszej znajomości, co? Wiem jak to jest być nieśmiałym, w twoim wieku też taki byłem. Chciałbym się z tobą dogadać. To jak będzie? Zdradzisz coś o sobie?

- O MATKO. O MATULU! CO JA MAM ZROBIĆ? - wrzasnąłem, po raz kolejny niepokojąc sąsiadów. - Gdzie jest mój telefon?? - zacząłem rozglądać się po pokoju, szukając komórki, którą gdzieś palnąłem. Gdy ją odnalazłem, od razu wybrałem numer do Tao i wcisnąłem zieloną słuchawkę.
- Halo? - usłyszałem zachrypnięty głos swojego przyjaciela.
- Jesteś chujem! Ale to nie jest teraz istotne!! Wejdź szybko na mojego facebooka, proszę. Musisz mi doradzić - mówiłem, próbując uspokoić swoje emocje.
- Nie zmieniłeś hasła? - szybko zaprzeczyłem - Dobrze więc, tylko po co?
- No bo dzisiaj ośmieszyłem się przy Sehunie...- mruknąłem - I tak jakby powiedziałem, że wygląda niczym bóg... 
- Co zrobiłeś?! Haha, Luhan ty lepiej nikogo nie podrywaj, bo tylko możesz spłoszyć - słyszałem jego rozbawienie, a mnie skręcało w środku z zdenerwowania - To znaczy wiesz, nie musisz się starać,bo twój wygląd nawet z hetero może zrobić twojego niewolnika!
- Proszę nie rób sobie ze mnie żartów - westchnąłem ze zrezygnowaniem - serio zależy mi na twojej pomocy. Przeczytaj wiadomość od Sehuna i mi po prostu doradź.
- Nie mam czego doradzać. Podoba ci się, ty jemu też więc w czym problem?
- Nie jestem godzien jego boskiej obecności! Co ja mam mu odpisać? - zapytałem z nadzieją, która chwile później prysła.
- Już nic, napisałem za ciebie - i faktycznie to zrobił... ukatrupię go kiedyś!
Wiadomość wysłana do Oh Sehun
Hej :3 Nie mam prawa cię za nic winić, to moja wina, że jestem takim dzikusem ;) I tak... chętnie poznam się z tobą bliżej :D Naprawdę jesteś ciekawą osobą i już nie mogę doczekać się naszego następnego spotkania <3
 Wyświetlono 22:43




A/N: Denny ten rozdział, wybaczcie >.<

Komentarze

Popularne posty