Do you wanna play a game? - rozdział 8
A/N: Na wstępie pragnę poinformować, że to rozdział testowy.Chciałam zobaczyć jak się przyjmie i czy jest większy sens brnąc w to ff dalej. W końcu dawno mnie tu nie było, a w moim sposobie pisania mogło się coś zmienić, co spowoduje, że to opowiadanie straci na wartości(?) Tak czy siak, przepraszam was ;-;
W końcu dawno mnie tu nie było, a w moim sposobie pisania mogło się coś zmienić, co spowoduje, że to opowiadanie straci na wartości(?) Tak czy siak, przepraszam was ;-;
Drobny chłopak spał w objęciach Sehuna. W tej chwili czarnowłosy mógł spokojnie się przyglądać swojemu klerykowi. Białe pasma włosów zasłaniały jego cudowne oczy, które chwile wcześniej były pełne lęku. Teraz jego twarz wyrażała spokój, tak jakby całkowicie zaufał swojemu obrońcy. Widok Luhana przyprawiał go o ból serca. Pogładził jego jego włosy, odgarniając grzywkę, która bezczelnie zasłaniała mu widok. Był zły na siebie za to, że kiedykolwiek go skrzywdził. Jednak to były tylko impulsy, prawda? Każdy byłby w szoku, gdy dowiedziałby się, że osoba, na której ci zależy jest twoim narzeczonym z przymusu. Jest osobą, którą musisz wykorzystać. Sehunowi wydawało się, że Luhan nienawidząc go poradzi sobie z tym wszystkim lepiej. W końcu nie można mieszać biznesu z miłością,bo to nigdy nie ma dobrego zakończenia. Jednak teraz,mając białowłosego w swych objęciach student nie może odpędzić z głowy wizji, w której są razem szczęśliwi. Wyobrażając sobie wspólną przyszłość chłopak zasnął, nadal trzymając mniejszego w szczelnym uścisku.
Wskazówki zegara z każdą sekundą wydawały charakterystyczny dla siebie dźwięk. Ciągle taki sam,stale wystukiwały ten sam rytm. Jednak teraz Luhan nie mógł się z nim zgrać, jego serce zmieniło swoje tempo. Im dłużej leżał,rozmyślając na ten temat, tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że nie tylko jego serce nie może nadążyć za cichym szelestem zegara. Jednak ciało było unieruchomione. Nie mógł spokojnie rozejrzeć się po swoim pokoju, a bodziec, że ktoś otula jego ramiona dotarł do niego o wiele później. Odchylił swoją głowę do tyłu o tyle, o ile pozawalała na to osoba za nim. Gdy ujrzał Sehuna nie potrafił ukryć zdziwienia. Chłopak spał w najlepsze, obejmując jego ciało. Głowa czarnowłosego była odchylona na oparcie kanapy, a lekko otwarte usta wydawały ciche pomruki. Wszystko wydawało się takie urocze. Student, który wcześniej nie chciał mieć z Luhanem nic wspólnego spał teraz jak dziecko, nie myśląc o puszczeniu swojego nowego pluszaka. Jednak tak idealny i słodki widok mógł być tylko w dramach. Życie każdego z nas jest pokryte skazami. Lu dostrzegł na szyi śpiącego coś bardzo niepokojącego. Dwie podłużne blizny, które powstały na skutek jakiś głębokich ran niszczyły całą perfekcję Sehuna,a raczej jego ciała. W tej chwili białowłosy miał ochotę pogładzić jego skórę, mając nadzieję, że coś to zmieni.Chciał, aby skazy zniknęły. Jednak powstrzymał się. Jego mózg, jakby otrzeźwiał po drzemce i zaczął przetwarzać informację.
Jak najszybciej odskoczył od Sehuna,który pod wpływem szybkiego zrywu Luhana obudził się. Przetarł zaspane oczy i spojrzał wprost na zawstydzonego chłopaka.
- Coś się stało?– zapytał zachrypłym głosem, nie odrywając wzroku od niebieskich oczu.
- Naprawdę masz czelność pytać mnie czy coś się stało? - odpowiedział pytaniem na pytanie, zbulwersowany. - Oczywiście, że się stało! Dlaczego budząc się,muszę widzieć twoją twarz, a na dodatek przyczepiłeś się do mnie jak rzep psiego ogona! - słuchając zirytowanego Luhana, Sehun podniósł się do pozycji siedzącej i położył swoją głowę na oparciu kanapy, wzdychając.
- Wiesz, jesteś strasznie zmienny, Lu - zaakcentował ostatnie słowo.- Jakiś czas temu prosiłeś mnie, abym z tobą został, a teraz masz o to wyrzuty sumienia? Nie ja kazałem ci zasypiać i nie umawiałem się z podejrzanymi typkami. Rozumiem w jakiej sytuacji się znalazłeś. Wiem co czujesz i współczuję ci. Natomiast nie jesteś świadomy tego w jakich stosunkach jesteśmy i nie wiesz w jakich stosunkach chciałbym z tobą być. - Luhan wsłuchiwał się w słowa, które były dla niego niezrozumiane. Wydawało mu się, że między nimi jest ściana,która zniekształca wszelkie dźwięki.
- Nie jesteśmy w żadnych stosunkach inie obchodzi mnie co ty byś chciał! - wybuchnął. - Wiesz co czuję?! Nie, nie wiesz tego! Skąd mógłbyś wiedzieć jak to jest,gdy osoba, której kiedyś ufałeś posuwa się do takich czynów?Jak wpija się w twoje usta, a ty nie masz siły, aby odepchnąć ją od siebie? Moment kiedy czujesz jej gorący, ohydny oddech na szyi i słyszysz znienawidzony już głos, szepczący do twojego ucha: „Opierasz się, więc będzie boleć". Nie masz zielonego pojęcia jakie uczucia ci przy tym towarzyszą. W końcu jesteś Oh Sehunem! Studentem z najlepszymi ocenami. Masz świetlaną przyszłość.Normalnych rodziców i mnóstwo przyjaciół! - monolog przerwał histeryczny śmiech Sehuna.- Dlaczego się śmiejesz? Czy to zabawne?
-Tak! To jest cholernie zabawne! - Chłopak wstał z kanapy i zdjął swoją bluzkę. Luhan oniemiały przyglądał się poczynaniom wyższego, do czasu aż zobaczył więcej blizn, nie tylko na szyi. - Co masz na myśli mówiąc „normalni rodzice"? A co z masą przyjaciół? Uwierz Luhan, chciałbym ich poznać. Wiesz, nie sądziłem jednak, że jesteś aż tak płytką osobą. Myślisz, że tylko ty masz problemy? Uważasz, że uczę się, bo to lubię? Nic o mnie nie wiesz, NIC! - wypowiadając te słowa, Sehun ostatni raz spojrzał w oczy Luhana, z których nie potrafił nic wyczytać. Następnie założył t-shirt i w ciszy udał się do wyjścia. Natomiast białowłosy osunął się po ścianie na podłogę, mając kompletny mętlik w głowie.
A/N: Wiem, że krótki i dramatyczny?? Jednak tak jak pisałam na wstępie, chcę sprawdzić jak się to przyjmie ;-;
W końcu dawno mnie tu nie było, a w moim sposobie pisania mogło się coś zmienić, co spowoduje, że to opowiadanie straci na wartości(?) Tak czy siak, przepraszam was ;-;
Drobny chłopak spał w objęciach Sehuna. W tej chwili czarnowłosy mógł spokojnie się przyglądać swojemu klerykowi. Białe pasma włosów zasłaniały jego cudowne oczy, które chwile wcześniej były pełne lęku. Teraz jego twarz wyrażała spokój, tak jakby całkowicie zaufał swojemu obrońcy. Widok Luhana przyprawiał go o ból serca. Pogładził jego jego włosy, odgarniając grzywkę, która bezczelnie zasłaniała mu widok. Był zły na siebie za to, że kiedykolwiek go skrzywdził. Jednak to były tylko impulsy, prawda? Każdy byłby w szoku, gdy dowiedziałby się, że osoba, na której ci zależy jest twoim narzeczonym z przymusu. Jest osobą, którą musisz wykorzystać. Sehunowi wydawało się, że Luhan nienawidząc go poradzi sobie z tym wszystkim lepiej. W końcu nie można mieszać biznesu z miłością,bo to nigdy nie ma dobrego zakończenia. Jednak teraz,mając białowłosego w swych objęciach student nie może odpędzić z głowy wizji, w której są razem szczęśliwi. Wyobrażając sobie wspólną przyszłość chłopak zasnął, nadal trzymając mniejszego w szczelnym uścisku.
Wskazówki zegara z każdą sekundą wydawały charakterystyczny dla siebie dźwięk. Ciągle taki sam,stale wystukiwały ten sam rytm. Jednak teraz Luhan nie mógł się z nim zgrać, jego serce zmieniło swoje tempo. Im dłużej leżał,rozmyślając na ten temat, tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że nie tylko jego serce nie może nadążyć za cichym szelestem zegara. Jednak ciało było unieruchomione. Nie mógł spokojnie rozejrzeć się po swoim pokoju, a bodziec, że ktoś otula jego ramiona dotarł do niego o wiele później. Odchylił swoją głowę do tyłu o tyle, o ile pozawalała na to osoba za nim. Gdy ujrzał Sehuna nie potrafił ukryć zdziwienia. Chłopak spał w najlepsze, obejmując jego ciało. Głowa czarnowłosego była odchylona na oparcie kanapy, a lekko otwarte usta wydawały ciche pomruki. Wszystko wydawało się takie urocze. Student, który wcześniej nie chciał mieć z Luhanem nic wspólnego spał teraz jak dziecko, nie myśląc o puszczeniu swojego nowego pluszaka. Jednak tak idealny i słodki widok mógł być tylko w dramach. Życie każdego z nas jest pokryte skazami. Lu dostrzegł na szyi śpiącego coś bardzo niepokojącego. Dwie podłużne blizny, które powstały na skutek jakiś głębokich ran niszczyły całą perfekcję Sehuna,a raczej jego ciała. W tej chwili białowłosy miał ochotę pogładzić jego skórę, mając nadzieję, że coś to zmieni.Chciał, aby skazy zniknęły. Jednak powstrzymał się. Jego mózg, jakby otrzeźwiał po drzemce i zaczął przetwarzać informację.
Jak najszybciej odskoczył od Sehuna,który pod wpływem szybkiego zrywu Luhana obudził się. Przetarł zaspane oczy i spojrzał wprost na zawstydzonego chłopaka.
- Coś się stało?– zapytał zachrypłym głosem, nie odrywając wzroku od niebieskich oczu.
- Naprawdę masz czelność pytać mnie czy coś się stało? - odpowiedział pytaniem na pytanie, zbulwersowany. - Oczywiście, że się stało! Dlaczego budząc się,muszę widzieć twoją twarz, a na dodatek przyczepiłeś się do mnie jak rzep psiego ogona! - słuchając zirytowanego Luhana, Sehun podniósł się do pozycji siedzącej i położył swoją głowę na oparciu kanapy, wzdychając.
- Wiesz, jesteś strasznie zmienny, Lu - zaakcentował ostatnie słowo.- Jakiś czas temu prosiłeś mnie, abym z tobą został, a teraz masz o to wyrzuty sumienia? Nie ja kazałem ci zasypiać i nie umawiałem się z podejrzanymi typkami. Rozumiem w jakiej sytuacji się znalazłeś. Wiem co czujesz i współczuję ci. Natomiast nie jesteś świadomy tego w jakich stosunkach jesteśmy i nie wiesz w jakich stosunkach chciałbym z tobą być. - Luhan wsłuchiwał się w słowa, które były dla niego niezrozumiane. Wydawało mu się, że między nimi jest ściana,która zniekształca wszelkie dźwięki.
- Nie jesteśmy w żadnych stosunkach inie obchodzi mnie co ty byś chciał! - wybuchnął. - Wiesz co czuję?! Nie, nie wiesz tego! Skąd mógłbyś wiedzieć jak to jest,gdy osoba, której kiedyś ufałeś posuwa się do takich czynów?Jak wpija się w twoje usta, a ty nie masz siły, aby odepchnąć ją od siebie? Moment kiedy czujesz jej gorący, ohydny oddech na szyi i słyszysz znienawidzony już głos, szepczący do twojego ucha: „Opierasz się, więc będzie boleć". Nie masz zielonego pojęcia jakie uczucia ci przy tym towarzyszą. W końcu jesteś Oh Sehunem! Studentem z najlepszymi ocenami. Masz świetlaną przyszłość.Normalnych rodziców i mnóstwo przyjaciół! - monolog przerwał histeryczny śmiech Sehuna.- Dlaczego się śmiejesz? Czy to zabawne?
-Tak! To jest cholernie zabawne! - Chłopak wstał z kanapy i zdjął swoją bluzkę. Luhan oniemiały przyglądał się poczynaniom wyższego, do czasu aż zobaczył więcej blizn, nie tylko na szyi. - Co masz na myśli mówiąc „normalni rodzice"? A co z masą przyjaciół? Uwierz Luhan, chciałbym ich poznać. Wiesz, nie sądziłem jednak, że jesteś aż tak płytką osobą. Myślisz, że tylko ty masz problemy? Uważasz, że uczę się, bo to lubię? Nic o mnie nie wiesz, NIC! - wypowiadając te słowa, Sehun ostatni raz spojrzał w oczy Luhana, z których nie potrafił nic wyczytać. Następnie założył t-shirt i w ciszy udał się do wyjścia. Natomiast białowłosy osunął się po ścianie na podłogę, mając kompletny mętlik w głowie.
A/N: Wiem, że krótki i dramatyczny?? Jednak tak jak pisałam na wstępie, chcę sprawdzić jak się to przyjmie ;-;


Komentarze
Prześlij komentarz