10 - Chwila szczerości nie zawsze jest oznaką słabości

Czyli spotkania ciąg dalszy...




- Chłopcy, co tu się dzieje? - głos zabrał tata Luhana, wstając z siedzenia. - Rozumiem, że może nie jesteście zadowoleni z tak nagłego oświadczenia mojej żony, ale nie rozumiem dlaczego między wami jest takie napięcie. Słyszałem, że jesteście kolegami ze studiów, więc żądam wyjaśnień. Dlaczego między wami jest mur, który tak usilnie podtrzymujecie?

- To skomplikowane panie Kang, myślę nawet, że nasze zeznania będą się różnić – stwierdził Sehun i zmieszał się widząc uśmiech Luhana, który ukazał się na ułamek sekundy.
Jak to się zaczęło? Dla Sehuna i Luhana odpowiedź była oczywista, jednak różniła się między sobą. Aczkolwiek początek ma wpływ na rozwinięcie każdej książki. To on jest linią startu, która czeka na jej na przekroczenie. A kiedy zrobisz pierwszy krok nabierasz coraz więcej pewności by minąć metę.

- W sumie, to poznaliśmy się w grze – powiedział znudzonym głosem Luhan, siadając na miejscu. Puścił oczko do swojej matki, która była zszokowana tą informacją – Byliśmy całkiem dobrym duetem, w grze oczywiście-- szybko dodał. – Sehun wydawał się być spoko, lubiłem z nim grać. Potem zaczęły się studia. Zawsze widywałem go siedzącego w pierwszym rzędzie. Wydawał się być taki zdystansowany. To wcale nie było takie złe, w porównaniu do tego jakim dupkiem okazał się być, bez urazy pani Oh – zwrócił się do kobiety z przepraszającym uśmiechem i spojrzał na masującego skronie Sehuna.

- Dlaczego to ja mam być tym złym? - zapytał brunet – Jak byłeś klerykiem wydawałeś się super. Wiedziałeś do czego zmierzasz w życiu, miałeś określony cel. Gdy cie zobaczyłem byłem w szoku. Jesteś taki kruchy i cały czas próbujesz się ukrywać, owszem kiedy przyjdzie czas kogoś wyzywać to jesteś w tym najlepszy. Ale w swoich oczach widzę cię jak wystraszone, dzikie zwierze, szwendające się po wielkim mieście, które tylko pokazuje swoje kły na pokaz, nie mogąc się obronić.

- Nawet jeśli to jest prawda – zaczął – a uważam, że koloryzujesz i to bardzo, to nie wyjaśnia ani trochę twojego zachowania.

- Mój Sehunnie ma lekki problem z ludźmi, którzy wydają się dla niego słabi – wtrąciła jego mama – i to moja wina.

- Mamo nie musisz niczego mówić – oznajmił Sehun, delikatnie kładąc rękę na jej klanie. Ten dziwny gest nie umknął uwadze Luhana, który postanowił jednak to przemilczeć. – Myślę panie Kang, że ma pan wystarczająco informacji, aby wyciągnąć wnioski.

- Ach te dzieci – zaśmiała się matka Lu. – Chyba powinniśmy zostawić naszą parę, aby mogli sobie wszystko wyjaśnić, prawda kochanie? – zwróciła się do męża, sugerując, że nadeszła pora zniknąć.

- Nie podoba mi się ta sytuacja – odpowiedział mężczyzna – znowu sobie coś wymyśliłaś w tej durnej głowie.

- Jak możesz tak mówić przy wszystkich? - oburzyła się – To nie czas, ani miejsce.

- A właśnie, że to idealna pora na wyjaśnienia – mówił stanowczo – dlaczego mój syn miałby robić coś wbrew woli? Czy namówiłaś na to mamę Sehuna?

- Jeśli chodzi o moją decyzję, to nikt na nią nie wpłynął – oznajmiła pani Oh, kręcąc się niespokojnie na krześle.

- Luhan chcesz wyjść za Sehuna? – zapytał mężczyzna patrząc na swego syna, oczekując szczerej odpowiedzi. Luhan zaśmiał się. To było dla niego śmieszne, cała ta sytuacja niezmiernie go bawiła. Spojrzał na swoją matkę. Patrzyła na niego twardo, wiedząc jaką decyzje podejmie jej syn.

- To miłe, że w końcu zacząłeś mnie dostrzegać i liczyć się z moimi uczuciami, tato – zaczął, podnosząc nowy kieliszek z szampanem. Chwila, w której delektował się smakiem, znienawidzonego przez siebie alkoholu wydawała się dla zgromadzonych wieczna. Białowłosy wcale się nie śpieszył. Spojrzał prosto w czarne oczy swojego narzeczonego i uśmiechnął się lekko. Sehun zesztywniał pod wpływem błękitnych oczu spoczywających na nim. Były zimne, dokładnie jak aktualnie łączące ich relacje, ale też zachwycające. Chłopak wiedział, że tym razem Luhan nie będzie dzieciaczkiem bez zdania, a wszystko dokładnie przeanalizuje. Wybierze to, co chce i już nikt nie będzie mógł być przeciwny temu rozwiązaniu. Dokładnie to było zawarte w tym spojrzeniu. Sehun czuł jego niechęć. 

- Skoro pytasz mnie o zdanie, to nie będę się powstrzymywał. Na dobrą sprawę nie znam Oh Sehuna, ale znam Hunniego – oznajmił, a fala wspomnień z gry uderzyła w Sehuna – Wyjdę za niego.
Wszyscy w pomieszczeniu byli w szoku, oczywiście z wyjątkiem mamy Luhana. Doskonale zdawała sobie sprawę jak bardzo syn nienawidził, kiedy wtrącała się do jego życia. Wystarczy dobra zachęta, aby zmanipulować naiwne dziecko.

- Skoro tego chcesz – westchnął ojciec.

- Kochana, może damy naszym synom chwile dla siebie i pokażesz mi ogród nocą? Pamiętam jak kiedyś zachwalałaś widoki – zagadała pani Kang i chwytając męża za rękę wyszła z jadalni wraz z mamą Sehuna.

- Nic nie rozumiem – odezwał się po chwili ciszy Sehun. Siedział prosto i patrzył na okno za Luhanem.

- Nie musisz – stwierdził chłopak, przyglądając się brunetowi – to nieco skomplikowane.

- Skoro uznałeś, że jednak zostaniemy małżeństwem to jednak przydałyby mi się wyjaśnienia.

- To rozwiązanie było dla mnie po prostu dobre – westchnął – jakoś nie widzi mi się żyć, kiedy matka o wszystkim za mnie decyduje.

- A więc przyznajesz, że nie umiesz samodzielnie podjąć decyzji? – zaśmiał się, upijając łyk szampana.

- To nie tak że nie umiem, tylko nie mogę – wyjaśnił – Możliwe, że masz mnie za nieudacznika, ale ja nie mam zamiaru angażować się w coś czego nie chce. To matka wybrała za mnie studia, na dodatek po znajomości. Dlatego lepiej dla mnie jeśli się nie będę starać, może w końcu mnie wyrzucą.

- Nadal nie mogę tego pojąć. Nie lubisz mnie, źle cię traktowałem – stwierdził – masz jakieś problemy ze sobą? Pakujesz się w niezłe bagno, przynajmniej na kilka lat.

- Oczywiście, że mam ze sobą problemy i nie wiem na czym polega rodzina – zaśmiał się – Jednakże matka obiecała mi, że nie będzie się już wtrącać jeśli za ciebie wyjdę. To nie oznacza, że będziemy dobrym i wspierającym się małżeństwem. Nie po tym jak spotkaliśmy się w prawdziwym życiu. Nie wierzę też w to, że uda nam się cofnąć do wcześniejszych relacji. Jednak nie wiemy nic o sobie, mamy tylko wyobrażenie o drugiej osobie na podstawie pozorów i pierwszego wrażenia – opowiadał Luhan, a Sehun miał wrażenie, że siedzi przed nim zupełnie inna osoba niż wcześniej. To w istocie pokazywało ile muszą się o sobie dowiedzieć. – Skoro już to sobie wyjaśniliśmy, to będę lecieć. Słodkich snów kochanie – Luhan posłał Sehunowi najsłodszy uśmiech na świecie, który był tak świetnie zagrany, jakby w istocie pałał do niego uczuciem. Po czym wyszedł z pomieszczenia.


- Dobranoc – powiedział pod nosem Sehun i odchylił swoją głowę do tyłu. Nadciągają ciężkie czasy.

Komentarze

Popularne posty